Na pozwolenie w Warszawie czeka się 531 dni. Od września doszła druga blokada

Wiktor KasztanowskiInwestycje31 min. temu1 wyświetleń

Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: Pexels

Prawo budowlane daje urzędowi 65 dni na wydanie pozwolenia na budowę. W Warszawie w 2025 roku procedura dla inwestycji wielorodzinnej trwała średnio 488 dni, a jeśli policzyć tylko nowe wnioski i pominąć pozwolenia zamienne, to 531 dni. Dziesięć lat wcześniej były to 88 dni. To nie pomyłka w rachunku i nie skutek jednej zepsutej sprawy. To opis tego, jak działa dziś przygotowanie inwestycji mieszkaniowej w największym mieście w Polsce. A od 1 września doszła druga blokada, która dotyczy już nie tylko deweloperów.

Najważniejsze w skrócie

  • Warszawa: średni czas oczekiwania na pozwolenie dla budynku wielorodzinnego wzrósł z 88 dni w 2016 roku do 531 dni w 2025, licząc bez pozwoleń zamiennych.
  • Pogorszenie jest świeże: około 30 procent rok do roku w 2024 i około 35 procent w 2025.
  • Liczba decyzji dla budynków wielorodzinnych w Warszawie spadła z 281 w 2017 roku do 143 w 2025, z czego tylko 112 było decyzjami nowymi.
  • W miastach regionalnych procedura trwa od ośmiu do ponad czternastu miesięcy, wobec dwóch do trzech i pół miesiąca w 2016 roku.
  • Ustawowy termin to 65 dni, a za jego przekroczenie grozi kara 500 zł za każdy dzień. W praktyce nie działa, bo bieg terminu zatrzymuje się na wiele sposobów.
  • Od 1 września 2026 gmina bez planu ogólnego nie wydaje nowych warunków zabudowy. Planu nie mają Warszawa, Kraków i Gdańsk.
  • Deweloperzy zebrali w osiem miesięcy pozwolenia na 127 435 mieszkań, a rozpoczęli budowę 91 646.

Pięć razy dłużej w dziewięć lat

Liczby pochodzą z analizy firmy doradczej Walter Herz, opartej na danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego. Jej autorem jest Damian Karkosiński, specjalista do spraw inwestycji i akwizycji w tej firmie.

Skala zmiany jest nietypowa nawet dla polskiej administracji. W 2016 roku deweloper w Warszawie składał wniosek i po niespełna trzech miesiącach miał decyzję. Dziś składa wniosek i czeka około półtora roku. Co ważne, nie jest to wynik równomiernego pogarszania się sytuacji przez dekadę. Najmocniejsze pogorszenie przyszło w ostatnich dwóch latach: około 30 procent w 2024 roku i około 35 procent w 2025.

Cztery liczby, które zatrzymują budowy inwestycje wielorodzinne, stan na 2025 i 2026 rok 531 dni na pozwolenie w Warszawie bez pozwoleń zamiennych 88 dni tyle samo w 2016 roku sześć razy krócej 281 → 143 decyzje w Warszawie 2017 wobec 2025 3 duże miasta bez planu Warszawa, Kraków, Gdańsk Na podstawie analizy Walter Herz opartej na danych GUNB oraz informacji o statusie planów ogólnych z września 2026 roku.
Ile dni czeka się na pozwolenie na budowę inwestycje wielorodzinne, średnia dla 2025 roku, w dniach 0 100 200 300 400 500 ustawowe 65 dni Warszawa 2025 531 Łódź 280 Kraków 267 Wrocław 256 Gdańsk 231 dla porównania Warszawa w 2016 roku: 88 dni Analiza Walter Herz na danych GUNB. Warszawa liczona bez pozwoleń zamiennych. Poznań i Gdynia podane w źródle w miesiącach.
REKLAMA

Do tego dochodzi druga liczba, która sama w sobie mówi więcej niż czas oczekiwania. W 2017 roku warszawski urząd wydał rekordowe 281 decyzji dla budynków wielorodzinnych. W 2025 roku wydał 143, a spośród nich tylko 112 dotyczyło nowych inwestycji. Pozostałe to pozwolenia zamienne, czyli zmiany do już wydanych decyzji.

Te dwie rzeczy razem są kłopotliwe. Gdyby procedury wydłużyły się, bo urzędy tonęły w rekordowej liczbie wniosków, byłoby to zrozumiałe. Tu procedury wydłużyły się pięciokrotnie, a liczba wydanych decyzji spadła o połowę. Mniej spraw, dłużej każda.

Gdzie czeka się najdłużej

Warszawa jest przypadkiem skrajnym, ale nie odosobnionym. W analizowanych miastach regionalnych średni czas oczekiwania mieści się dziś w przedziale od około ośmiu do ponad czternastu miesięcy. W 2016 roku w tych samych miastach było to od dwóch do trzech i pół miesiąca.

Miasto Czas oczekiwania (2025) Decyzje 2024 → 2025 Plan ogólny
Warszawa 488 dni (531 bez zamiennych) 143 w 2025 (112 nowych) nie ma
Poznań ponad 14 miesięcy wzrost jest
Gdynia ponad 10 miesięcy wzrost brak danych
Łódź 280 dni brak danych brak danych
Kraków 267 dni 107 → 91 nie ma
Wrocław 256 dni brak danych jest (26 VIII 2026)
Gdańsk 231 dni 70 → 44 nie ma

Czasy oczekiwania i liczby decyzji dla budynków wielorodzinnych na podstawie analizy Walter Herz opartej na danych GUNB. Dla Poznania i Gdyni analiza podaje przedziały w miesiącach, a nie w dniach, dlatego nie są wprost porównywalne z pozostałymi wierszami. Status planu ogólnego według stanu na wrzesień 2026 roku.

W tej tabeli jest jedna pułapka interpretacyjna, o której warto powiedzieć wprost. Gdańsk z 231 dniami wygląda na najsprawniejszy z tej grupy, ale jednocześnie liczba wydanych tam decyzji spadła z 70 do 44, czyli o 37 procent. Krótszy średni czas przy mocno spadającej liczbie spraw nie musi oznaczać lepszej administracji. Może oznaczać, że mniej wniosków w ogóle dotarło do etapu rozstrzygnięcia.

Odwrotny przypadek to Poznań. Ma najdłuższe oczekiwanie wśród miast regionalnych, a jednocześnie liczba wydanych decyzji tam wzrosła. To sugeruje, że przynajmniej częściowo chodzi o kolejkę, a nie o obstrukcję. Jedno miasto może być zatkane z nadmiaru pracy, drugie z jej braku, a średni czas oczekiwania wygląda podobnie.

Jak 65 dni robi się 531

Najciekawsze pytanie w tej historii nie brzmi „dlaczego urzędy są wolne”, ale „jak to możliwe, skoro ustawa daje im 65 dni i przewiduje karę za spóźnienie”.

Odpowiedź siedzi w art. 35 Prawa budowlanego. Ustęp 6 tego artykułu mówi, że jeżeli organ nie wyda decyzji w terminie 65 dni od złożenia wniosku, organ wyższego stopnia wymierza mu w drodze postanowienia karę w wysokości 500 złotych za każdy dzień zwłoki. Brzmi to jak twarda gwarancja. Nie jest, i to z trzech powodów.

REKLAMA

Pierwszy: do tego terminu nie wlicza się okresów, w których na coś czeka wnioskodawca. Jeśli urząd wezwie inwestora do uzupełnienia braków albo usunięcia nieprawidłowości w projekcie, zegar się zatrzymuje. Ustawa nie ogranicza liczby takich wezwań. Drugi: nie wlicza się okresów zawieszenia postępowania, a zawiesić je można na przykład do czasu uzyskania decyzji środowiskowej albo uzgodnienia z zarządcą drogi. Trzeci: nie wlicza się opóźnień powstałych z winy strony albo z przyczyn niezależnych od organu, a ta ostatnia kategoria jest workiem, do którego wpadają wszystkie uzgodnienia z instytucjami zewnętrznymi.

Jest jeszcze czwarty, najbardziej bezwzględny mechanizm. Kara z art. 35 ust. 6 w ogóle nie ma zastosowania do przedsięwzięć wymagających oceny oddziaływania na środowisko albo oceny oddziaływania na obszar Natura 2000. Duża inwestycja mieszkaniowa często taki wątek ma. W praktyce oznacza to, że sankcja, która miała dyscyplinować urząd, jest przy największych projektach po prostu wyłączona.

Dlaczego 65 dni trwa 531 dni tylko zielony odcinek liczy się do ustawowego terminu złożenie wniosku decyzja 65 dni wezwania do uzupełnienia bez limitu liczby zawieszenie postępowania np. decyzja środowiskowa uzgodnienia zewnętrzne drogi, zabytki, środowisko wydanie liczone wyłączone z biegu terminu, nie wliczane do 65 dni Kara 500 zł za każdy dzień zwłoki nie ma zastosowania do inwestycji wymagających oceny oddziaływania na środowisko lub na obszar Natura 2000 Efekt: urząd formalnie nie przekracza terminu, a inwestor czeka około półtora roku. Schemat poglądowy na podstawie art. 35 Prawa budowlanego. Szerokość odcinków ilustruje mechanizm, a nie realne proporcje czasu.

Inwestorowi zostają formalne środki: ponaglenie na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego, a potem skarga na bezczynność lub przewlekłość do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Oba są wolne, a przy tym łatwo je odeprzeć, bo wystarczy wykazać, że sporna część czasu mieściła się w okresach wyłączonych z biegu terminu. Dochodzi do tego zwykła kalkulacja: inwestor, który złoży skargę na urząd, będzie za pół roku składał w tym samym urzędzie kolejny wniosek.

Od września druga blokada, i ta dotyczy wszystkich

Gdyby sprawa kończyła się na czasie oczekiwania, byłby to problem branży. Od 1 września 2026 roku jest to problem szerszy, bo do wydłużonych procedur doszła twarda bariera prawna.

Reforma planowania przestrzennego z 2023 roku zastąpiła studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego planem ogólnym gminy. Różnica jest zasadnicza: studium było dokumentem kierunkowym, a plan ogólny jest aktem prawa miejscowego. Termin na uchwalenie planów przesuwano dwukrotnie, z końca 2025 roku na 30 czerwca, a następnie na 31 sierpnia 2026 roku. Nowelizację wydłużającą termin prezydent podpisał 11 czerwca 2026 roku.

31 sierpnia 2026 roku studia wygasły. Od 1 września gmina, która nie ma planu ogólnego, nie może uchwalać nowych planów miejscowych ani wydawać nowych decyzji o warunkach zabudowy. Wnioski o warunki zabudowy złożone przed 1 września rozpatrywane są na starych zasadach. Wnioski złożone po tej dacie leżą w urzędzie bez rozstrzygnięcia do czasu wejścia w życie planu ogólnego. Wydane wcześniej decyzje, pozwolenia i obowiązujące plany miejscowe pozostają w mocy.

REKLAMA

Kluczowa informacja: planu ogólnego nie mają Warszawa, Kraków i Gdańsk. Mają go natomiast Poznań i Wrocław, który uchwalił swój 26 sierpnia 2026 roku, pięć dni przed terminem. W Warszawie projekt jest na etapie rozpatrywania uwag i ma trafić do rady miasta do końca roku. O sytuacji w Gdańsku, jedynym mieście Trójmiasta bez planu, pisaliśmy osobno w tekście o tym, że nowe wnioski o warunki zabudowy w mieście utknęły.

W skali kraju dane resortu rozwoju i technologii mówią o planach uchwalonych w ponad 800 gminach, przy różnych ujęciach sięgających od 819 do 946 w zależności od tego, czy liczyć uchwalenie czy publikację. To około 35 do 38 procent gmin. Ponad sto gmin w ogóle nie rozpoczęło procedury. Resort prognozuje około 75 procent do końca 2026 roku.

Co to znaczy, jeśli masz działkę bez planu miejscowego

  • Sprawdź datę złożenia wniosku o warunki zabudowy. Wniosek z datą przed 1 września 2026 idzie starym trybem. Złożony później czeka na plan ogólny gminy.
  • Sprawdź, czy twoja gmina ma plan ogólny i czy jest on już opublikowany. Uchwalenie i wejście w życie to dwie różne daty, a liczy się druga.
  • Jeśli działka jest objęta planem miejscowym, blokada cię nie dotyczy. Obowiązujące plany miejscowe zachowują moc i na ich podstawie można występować o pozwolenie.
  • Nie zakładaj, że stare warunki zabudowy są wieczne. Wydane decyzje pozostają w mocy, ale mają własne terminy i warunki, które warto zweryfikować przed zakupem gruntu.
  • Przy zakupie działki pytaj o etap procedury, nie o obietnice. Dokument, który już obowiązuje, jest wart znacznie więcej niż zapowiedź przyszłego przeznaczenia terenu.

Dlaczego to trafi w ceny mieszkań, tylko z opóźnieniem

Dla dewelopera każdy dodatkowy miesiąc procedury to zamrożony kapitał w gruncie, który nie zarabia, a kosztuje. W Warszawie grunt pod zabudowę mieszkaniową wyceniany jest w przedziale od 1500 do 7000 złotych za metr powierzchni użytkowej mieszkań, więc mówimy o dziesiątkach milionów złotych uwięzionych na dwa lata przed pierwszą sprzedażą.

„Każdy dodatkowy miesiąc oznacza dla inwestorów zamrożony kapitał, wyższe koszty finansowania i większe ryzyko rynkowe. Założenia dotyczące popytu, cen czy kosztów budowy przyjęte przy zakupie działki mogą być zupełnie inne w momencie rozpoczęcia sprzedaży” wskazuje Damian Karkosiński.

Problemem jest przy tym nie tylko długość procedury, ale jej nieprzewidywalność. Inwestor potrafi policzyć projekt, w którym pozwolenie przychodzi po osiemnastu miesiącach. Nie potrafi policzyć projektu, w którym może to być dziesięć miesięcy albo trzydzieści. Dlatego, jak zauważa autor analizy, o atrakcyjności działki decyduje dziś nie tylko lokalizacja i cena, ale możliwość szybkiej wykonalności projektu. Tańsza nieruchomość z niepewnym harmonogramem może być mniej atrakcyjna niż droższa, ale przygotowana do zabudowy.

REKLAMA

Skutek widać już w statystyce GUS. Od stycznia do sierpnia 2026 roku deweloperzy uzyskali pozwolenia na 127 435 mieszkań, o 20,6 procent więcej niż rok wcześniej, a rozpoczęli budowę 91 646 lokali, zaledwie o 3,5 procent więcej. Różnica to 35 789 mieszkań. Po pięciu miesiącach luka wynosiła nieco ponad 21 tysięcy, po ośmiu blisko 36 tysięcy, czyli rośnie z miesiąca na miesiąc. Tę samą paczkę danych opisaliśmy szerzej w tekście o tym, że budów ruszyło najwięcej od czterech lat, choć w największych miastach spadły o jedną czwartą.

Ten zapas pozwoleń jest zjawiskiem dwuznacznym i warto oprzeć się pokusie tłumaczenia go wyłącznie urzędami. Deweloperzy trzymają decyzje także z wyboru, bo pozwolenie nie wymaga natychmiastowego zaangażowania pieniędzy, a daje swobodę wyboru momentu startu. Przy blisko 20 tysiącach gotowych i niesprzedanych mieszkań w największych miastach uruchamianie kolejnych inwestycji na siłę byłoby nierozsądne.

Administracyjne opóźnienie działa jednak w tę samą stronę i wzmacnia efekt. Jeśli droga od zakupu działki do pozwolenia zajmuje półtora roku, firma musi kupować grunt i składać wnioski około dwóch lat przed planowaną sprzedażą. Gromadzenie pozwoleń przestaje być wtedy spekulacją i staje się jedynym sposobem, żeby mieć ofertę gotową na moment odbicia popytu.

Rachunek dla kupującego jest prosty, choć rozłożony w czasie. Pozwolenia wydane w Warszawie w 2025 roku w liczbie o połowę mniejszej niż w 2017 wyznaczają górny pułap liczby mieszkań, które można tam oddać do użytkowania około 2028 i 2029 roku, niezależnie od tego, jak silny będzie wtedy popyt. Właśnie kurcząca się podaż jest głównym argumentem wrześniowych prognoz wzrostu cen mieszkań o 2 do 5 procent w skali roku.

Co dalej

Dotychczasowa odpowiedź państwa na ten problem polegała głównie na przesuwaniu terminu. Wskaźnik z Krajowego Planu Odbudowy dotyczący udziału gmin z planem ogólnym obniżano dwukrotnie, z 80 procent na 40, a następnie na 30. Przy takim progu wynik na poziomie ponad 800 gmin można ogłosić jako sukces, ale nie zmienia on faktu, że trzy największe rynki mieszkaniowe w kraju weszły we wrzesień bez planu.

Warto też zwrócić uwagę na tempo, w jakim te plany powstawały. W marcu 2026 roku uchwalonych było 31, w czerwcu 166, a na koniec sierpnia ponad 800. Około dziewięciu dziesiątych dokumentów przyjęto w ostatnich dziesięciu tygodniach przed terminem. Plan ogólny jest aktem prawa miejscowego, który przez lata będzie rozstrzygał o tym, co i gdzie można zbudować. Dokumenty tworzone w takim pośpiechu będą generować spory, a spory generują kolejne opóźnienia. W Poznaniu trwa już postępowanie o to, czy uchwalony plan ogólny może zablokować wnioski o warunki zabudowy złożone wcześniej.

REKLAMA

Dla czytelnika, który nie kupuje działek ani nie buduje bloków, wniosek jest jeden i dość niewygodny. Liczba mieszkań, które trafią na rynek w 2028 roku, jest w dużej mierze rozstrzygana teraz, w wydziałach architektury i na sesjach rad gmin. To najmniej widowiskowa część rynku nieruchomości i jednocześnie ta, która najsilniej ustawia ceny na kilka lat do przodu.

Najczęściej zadawane pytania

Skoro ustawa daje urzędowi 65 dni, dlaczego czeka się 500?

Bo 65 dni to termin liczony z przerwami, a nie kalendarzowy czas trwania sprawy. Do biegu terminu nie wlicza się okresów, w których wnioskodawca uzupełnia dokumenty na wezwanie urzędu, okresów zawieszenia postępowania ani opóźnień uznanych za niezależne od organu. Każde wezwanie zatrzymuje zegar, a ustawa nie ogranicza ich liczby. Dodatkowo kara 500 zł za dzień zwłoki nie ma zastosowania do inwestycji wymagających oceny oddziaływania na środowisko, a duże projekty mieszkaniowe często ją wymagają.

Czy brak planu ogólnego blokuje wydawanie pozwoleń na budowę?

Nie bezpośrednio. Blokada dotyczy nowych decyzji o warunkach zabudowy i nowych planów miejscowych. Jeżeli działka jest objęta obowiązującym planem miejscowym albo ma już wydane warunki zabudowy, można występować o pozwolenie na budowę normalnie. Problem uderza w grunty, które nie mają planu miejscowego i wymagają nowej wuzetki, bo tam procedura zatrzymuje się do czasu wejścia w życie planu ogólnego gminy.

Co z wnioskiem o warunki zabudowy złożonym w sierpniu 2026?

Wnioski złożone przed 1 września 2026 roku rozpatrywane są według przepisów obowiązujących wcześniej, czyli na podstawie dotychczasowych zasad. To dlatego pierwsza połowa 2026 roku przyniosła w wielu gminach lawinę wniosków o wuzetki składanych na ostatnią chwilę. Warto jednak wiedzieć, że samo złożenie wniosku w terminie nie gwarantuje szybkiej decyzji, a w Poznaniu toczy się spór prawny o to, czy uchwalony plan ogólny może wpłynąć także na wnioski starsze.

Czy rekordowa liczba pozwoleń nie oznacza, że mieszkań będzie dużo?

Nie wprost, bo pozwolenie jest zgodą administracyjną, a nie budową. Od stycznia do sierpnia 2026 roku deweloperzy uzyskali pozwolenia na 127 435 mieszkań, ale rozpoczęli budowę 91 646. Różnica blisko 36 tysięcy lokali pokazuje, jak daleko rozeszły się te dwa strumienie. Dopóki pozwolenia nie zamieniają się w rozpoczęte budowy, nie przełożą się na mieszkania dostępne w sprzedaży, a droga od rozpoczęcia budowy do oddania lokalu to kolejne dwa, trzy lata.

Czy dłuższe procedury podnoszą cenę mieszkania?

Działają w tym kierunku dwoma kanałami. Bezpośrednio przez koszt finansowania: kapitał uwięziony w gruncie na dodatkowe kilkanaście miesięcy kosztuje odsetki, a deweloper, który musi utrzymać poziom rentowności wymagany przez bank finansujący, przenosi ten koszt na cenę. Pośrednio przez podaż: mniej pozwoleń dziś to mniej mieszkań w sprzedaży za trzy, cztery lata, a przy stabilnym popycie węższa oferta oznacza wyższe ceny. Nie ma jednak wiarygodnego wyliczenia, ile dokładnie złotych na metrze dodaje sama zwłoka urzędowa, dlatego każda konkretna kwota podawana w tej sprawie wymaga ostrożności.


Powiązane artykuły:

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Dane o czasie trwania procedur i liczbie wydanych decyzji pochodzą z analizy firmy Walter Herz opartej na statystykach Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, opublikowanej we wrześniu 2026 roku. Dane o pozwoleniach i rozpoczętych budowach pochodzą ze wstępnych statystyk GUS za okres styczeń-sierpień 2026 roku i podlegają późniejszym korektom. Liczba gmin z uchwalonym planem ogólnym różni się w zależności od tego, czy uwzględnia uchwalenie czy publikację dokumentu. Status planów ogólnych i przepisy przejściowe należy weryfikować w konkretnej gminie, ponieważ sytuacja zmienia się na bieżąco. Zdjęcie ilustracyjne: Pexels.

WK
Autor
Redaktor działu danych i statystyki

Odpowiada w IleZaMetr.pl za dane i statystykę. Przelicza liczby mieszkańców polskich miast, zestawia oficjalny bilans GUS z szacunkami opartymi na śladach cyfrowych i buduje rankingi miast według kryteriów, których czytelnicy szukaja w wyszukiwarce. Prowadzi serię list miast oraz teksty demograficzne o aglomeracjach, gęstości zaludnienia i migracjach wewnętrznych.

Artykulow na portalu: 191. Ten tekst zaktualizowano 24 września 2026. Zobacz wszystkie teksty tego autora.

REKLAMA
Obserwuj
Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...