Prognozy mówią o wzroście cen od 2 do 5 procent. Rozstrzygnie liczba nowych budów

Michał SzapczackRynek nieruchomościprzed chwilą1 wyświetleń

Analitycy przestali się spierać o to, czy ceny mieszkań spadną. Spierają się już tylko o to, jak mocno wzrosną. Centrum Analiz PKO BP we wrześniowym raporcie wskazuje na około 5 procent w horyzoncie roku, a w ostrożniejszym scenariuszu bazowym na 3 do 4 procent. Otodom stawia na 2 do 4 procent, czyli tempo zbliżone do inflacji. Różnica w liczbach jest spora, ale mechanika stojąca za obiema prognozami jest identyczna i nie ma nic wspólnego z cenami. Chodzi o to, ile nowych inwestycji deweloperzy uruchamiają w największych miastach.

Najważniejsze w skrócie

  • PKO BP prognozuje wzrost cen transakcyjnych o około 5 procent w horyzoncie dwunastu miesięcy, a w scenariuszu bazowym o 3 do 4 procent.
  • Otodom przewiduje wzrost rzędu 2 do 4 procent rocznie, czyli w okolicach poziomu inflacji.
  • Wspólny argument obu prognoz to kurcząca się podaż: w sześciu największych aglomeracjach nowych projektów deweloperskich jest o 24 procent mniej niż rok temu.
  • Popyt wrócił z impetem. W drugim kwartale banki udzieliły 83,6 tys. hipotek na 39,7 mld zł, najwięcej od 2007 roku.
  • Sprzedaż deweloperów w siedmiu największych miastach spadła jednak w drugim kwartale o 13 procent kwartał do kwartału.
  • Gotowe, ale niesprzedane lokale to około 29 procent oferty na siedmiu największych rynkach.
  • Średnia cena metra na rynku pierwotnym w siedmiu miastach przekroczyła 16 tys. zł, na wtórnym jest bliska 15,5 tys. zł.

Dwie prognozy, jedna mechanika

Kiedy dwie niezależne instytucje podają różne liczby, naturalnym odruchem jest pytanie, która z nich ma rację. W tym wypadku to pytanie źle postawione. PKO BP i Otodom patrzą na ten sam rynek i wskazują ten sam czynnik sprawczy, a różnica bierze się z tego, jak mocno ten czynnik zadziała i jak szybko.

REKLAMA
Ile mają podrożeć mieszkania w skali roku zakresy z wrześniowych prognoz, w procentach rok do roku 1% 2% 3% 4% 5% Otodom 2 do 4% PKO BP, scenariusz bazowy 3 do 4% PKO BP, wariant wyższy ok. 5% Na podstawie wrześniowego raportu Centrum Analiz PKO BP oraz prognoz Otodom na drugą połowę 2026 roku. Prognozy dotyczą cen transakcyjnych, a nie ofertowych.

Obie instytucje mówią o cenach transakcyjnych, czyli tych z aktów notarialnych, a nie o cenach z ogłoszeń. To rozróżnienie bywa bagatelizowane, a potrafi zmienić obraz rynku. Cena ofertowa to oczekiwanie sprzedającego i w okresach słabszego popytu potrafi latami wisieć nad rzeczywistością. Cena transakcyjna to zapis tego, co ktoś faktycznie zapłacił. Pisaliśmy o tej różnicy w tekście o tym, ile realnie da się wynegocjować na rynku wtórnym.

Dlaczego podaż stała się głównym argumentem

Przez ostatnie dwa lata na rynku panowała sytuacja komfortowa dla kupujących. Deweloperzy wprowadzili do sprzedaży dużo mieszkań, popyt osłabł po wygaszeniu programów dopłat, a oferta puchła. To właśnie ten zapas trzymał ceny w miejscu przez większość 2025 i pierwszą połowę 2026 roku.

Teraz ten zapas się wyprzedaje, a to, co miało go zastąpić, nie nadchodzi w tym samym tempie. Dane są w tej sprawie jednoznaczne. W sześciu największych aglomeracjach liczba nowych projektów deweloperskich jest o 24 procent niższa niż rok temu. W drugim kwartale deweloperzy wprowadzili do sprzedaży o 12 procent mniej mieszkań niż kwartał wcześniej. Równolegle dane GUS pokazują, że w skali całego kraju budów jest więcej, ale rosną one głównie w mniejszych ośrodkach i w budownictwie indywidualnym, co opisaliśmy szerzej przy okazji najnowszych danych o budownictwie mieszkaniowym po sierpniu.

Mechanizm jest prosty i dobrze znany. Mieszkanie powstaje od dwóch do trzech lat. Decyzja o nierozpoczynaniu budowy dzisiaj nie zmienia niczego w tym roku, ale wycina podaż z roku 2028. Jeśli w tym samym czasie popyt pozostanie stabilny, zderzy się z mniejszą liczbą lokali. Właśnie to założenie stoi za prognozami wzrostu cen.

Popyt wrócił, i to mocniej, niż się spodziewano

Druga noga tych prognoz to strona kupujących, a tu zmiana jest wyraźna. W drugim kwartale 2026 roku banki udzieliły 83,6 tysiąca kredytów hipotecznych o łącznej wartości 39,7 miliarda złotych. To wzrost o 51 procent pod względem liczby i o 62 procent pod względem wartości w porównaniu z rokiem wcześniejszym, a także najwyższy kwartalny wynik od 2007 roku. Pisaliśmy o tym, gdy okazało się, że banki pożyczyły w trzy miesiące 39,7 mld zł i tylu hipotek nie było od 2007 roku.

Cztery liczby, które ustawiają rynek popyt przyspiesza, podaż zwalnia 83,6 tys. hipotek w II kw. 2026 +51% rok do roku 39,7 mld złotych nowych kredytów +62% rok do roku -24% nowe projekty deweloperskie w 6 aglomeracjach 29% oferty to gotowe lokale na 7 największych rynkach Źródła: dane o akcji kredytowej za II kwartał 2026, Centrum Analiz PKO BP, raporty z rynku pierwotnego.
REKLAMA

Za tym odbiciem stoją trzy rzeczy. Rosnące wynagrodzenia, stopa referencyjna NBP obniżona do 3,75 procent oraz poprawa zdolności kredytowej, która przez większość roku szła w górę. Warto jednak od razu dodać zastrzeżenie, bo ten ostatni czynnik właśnie zaczął działać w drugą stronę. We wrześniu kilka banków skorygowało sposób liczenia zdolności, o czym pisaliśmy w tekście o tym, że pięć banków ścięło zdolność kredytową, w skrajnym przypadku o 70 tysięcy złotych. Jeśli ten trend się utrzyma, część popytu z prognoz po prostu nie dojdzie do skutku.

Co może wykoleić te prognozy

Żadna z tych liczb nie jest przesądzona i warto znać słabe punkty rozumowania. Pierwszy to sprzedaż, która wcale nie rośnie liniowo. W drugim kwartale deweloperzy w siedmiu największych miastach sprzedali o 13 procent mniej mieszkań niż kwartał wcześniej. Rekordowa akcja kredytowa nie przełożyła się więc wprost na rekordowy wolumen transakcji na rynku pierwotnym, bo spora część hipotek finansuje zakupy na rynku wtórnym.

Drugi punkt to zapas gotowych mieszkań. Około 29 procent oferty na siedmiu największych rynkach stanowią lokale wykończone, ale niesprzedane. To poduszka, która może tłumić wzrost cen przez kilka kwartałów, bo deweloper z gotowym mieszkaniem w bilansie jest znacznie bardziej skłonny do negocjacji niż ten, który sprzedaje dziurę w ziemi.

Trzeci to struktura popytu, i ten element bywa najbardziej niedoceniany. Jeżeli rynkiem rządzą trzydziesto i czterdziestolatkowie kupujący dla siebie, deweloperzy uzupełniają ofertę o mieszkania z segmentu popularnego i ceny rosną wolno. Jeżeli wraca kapitał inwestycyjny polujący na mniejsze lokale w dobrych lokalizacjach, tańsza część oferty znika najszybciej, a średnia cena metra idzie w górę, nawet jeśli nikt formalnie nie podniósł cennika.

Czynnik Działa w stronę wzrostu cen Działa w stronę stabilizacji
Nowe inwestycje o 24 proc. mniej projektów w dużych miastach rekordowa liczba pozwoleń w zapasie
Kredyty najlepszy kwartał od 2007 roku wrześniowe cięcia zdolności w bankach
Oferta gotowa wyprzedaje się i nie jest uzupełniana wciąż około 29 proc. całej oferty
Sprzedaż deweloperów powrót klientów jesienią spadek o 13 proc. kwartał do kwartału
Struktura popytu powrót kapitału inwestycyjnego przewaga kupujących na własne potrzeby

Zestawienie na podstawie wrześniowych prognoz Centrum Analiz PKO BP i Otodom oraz danych z rynku pierwotnego za drugi kwartał 2026 roku.

REKLAMA

Gdzie dziś są ceny

Żeby prognozy miały punkt odniesienia, warto przypomnieć poziom wyjściowy. Średnia cena metra kwadratowego na rynku pierwotnym w siedmiu największych miastach przekroczyła 16 tysięcy złotych. Na rynku wtórnym jest bliska 15,5 tysiąca. W Warszawie średnia cena transakcyjna na rynku wtórnym wzrosła w drugim kwartale z 16 393 do 16 723 złotych za metr.

Jeśli sprawdzi się scenariusz Otodom, metr w stolicy podrożeje w ciągu roku o mniej więcej 330 do 670 złotych. Jeśli wariant wyższy PKO BP, będzie to około 840 złotych. Dla mieszkania o powierzchni 55 metrów mówimy o różnicy rzędu od 18 do 46 tysięcy złotych w skali roku. To nie jest skala, która wywraca plany, ale wystarczająca, żeby nie traktować odkładania decyzji jako opcji zawsze darmowej. Aktualne poziomy na rynku wtórnym śledziliśmy w tekście o tym, że mieszkanie z drugiej ręki w Warszawie przebiło 18 tysięcy za metr.

Jak czytać te prognozy przy własnej decyzji

  • Prognoza to średnia, a ty kupujesz konkretne mieszkanie. Różnice między dzielnicami bywają większe niż cały prognozowany wzrost. Lokalizacja, piętro i stan techniczny zmienią twoją cenę mocniej niż makroekonomia.
  • Sprawdź, czy interesujący cię lokal jest gotowy. Gotowe mieszkania to dziś blisko jedna trzecia oferty i właśnie przy nich przestrzeń do negocjacji jest największa.
  • Policz ratę przy dzisiejszych parametrach, nie przy wymarzonych. Stopa referencyjna wynosi 3,75 procent, a rynkowe stawki są nieco wyżej. Zakładanie szybkich obniżek jest ryzykowne.
  • Zweryfikuj zdolność w kilku bankach. Po wrześniowych zmianach różnice w wyliczeniach między instytucjami potrafią sięgać kilkudziesięciu tysięcy złotych.
  • Patrz na lokalną podaż, nie na krajową. Liczba nowych inwestycji w twoim mieście powie ci o przyszłych cenach więcej niż jakakolwiek ogólnopolska prognoza.

Na koniec uwaga, która porządkuje całą dyskusję. Wszystkie te prognozy zakładają kontynuację obecnych warunków: stabilne stopy, rosnące wynagrodzenia i brak nowego programu dopłat. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że akurat ten ostatni element potrafi wywrócić rynek w kilka miesięcy. Dlatego rozsądniej jest traktować przedział od 2 do 5 procent jako opis kierunku, a nie jako obietnicę. Kierunek jest zgodny u obu instytucji i wskazuje w górę, a to samo w sobie jest informacją.

REKLAMA

Najczęściej zadawane pytania

Czy ceny mieszkań mogą jeszcze spaść?

Żadna z omawianych prognoz nie zakłada spadku cen nominalnych w skali kraju. Najostrożniejszy wariant mówi o wzroście rzędu 2 procent, czyli mniej więcej na poziomie inflacji, co realnie oznaczałoby stagnację. Lokalne spadki są jednak możliwe i zdarzają się tam, gdzie w krótkim czasie trafia na rynek dużo podobnych mieszkań albo gdzie osłabł popyt inwestycyjny.

Dlaczego prognozy PKO BP i Otodom się różnią, skoro dane są te same?

Bo różnią się założeniami co do tempa, w jakim wyczerpie się obecna oferta, oraz co do siły popytu. PKO BP kładzie większy nacisk na spadek liczby nowych inwestycji i szybsze domknięcie luki podażowej. Otodom mocniej waży istniejący zapas gotowych mieszkań i zakłada, że będzie on hamował wzrosty przez kolejne kwartały. Obie instytucje wskazują ten sam kierunek, różnią się skalą.

Czym różni się cena ofertowa od transakcyjnej?

Cena ofertowa to kwota z ogłoszenia, czyli oczekiwanie sprzedającego. Cena transakcyjna pochodzi z aktu notarialnego i pokazuje, ile faktycznie zapłacono. W okresach słabszego popytu różnica między nimi rośnie, bo sprzedający dłużej trzymają ceny, a kupujący skuteczniej negocjują. Omawiane prognozy dotyczą cen transakcyjnych, czyli tej twardszej miary.

Skoro deweloperzy mają rekord pozwoleń, skąd problem z podażą?

Pozwolenie to zgoda administracyjna, a nie budowa. Deweloper może je trzymać w szufladzie przez lata i uruchomić inwestycję dopiero wtedy, gdy uzna warunki za sprzyjające. Liczba pozwoleń mówi o potencjale, a liczba rozpoczętych budów o realnych decyzjach. To właśnie ta druga wielkość spada dziś w największych aglomeracjach, mimo rosnącego zapasu decyzji.

Czy warto czekać z zakupem na spadek cen?

Przy obecnych prognozach czekanie na spadek nominalny ma słabe uzasadnienie w danych, bo żadna z nich takiego scenariusza nie zakłada. Sensowniejsze jest pytanie o własną sytuację: czy masz stabilny dochód, wkład własny i zdolność kredytową akceptowaną przez kilka banków. Jeśli tak, to argumenty za czekaniem muszą pochodzić z twojego budżetu, a nie z rynku. Jeśli nie, żadna prognoza tego nie zmieni.


Powiązane artykuły:

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej. Prognozy pochodzą z wrześniowego raportu Centrum Analiz PKO BP dotyczącego rynku mieszkaniowego oraz z prognoz Otodom na drugą połowę 2026 roku. Dane o akcji kredytowej dotyczą drugiego kwartału 2026 roku, a dane o ofercie i sprzedaży deweloperów odnoszą się do siedmiu największych rynków. Prognozy opierają się na założeniu kontynuacji obecnych warunków rynkowych i mogą nie zrealizować się w opisanym kształcie. Zdjęcie ilustracyjne: Pexels.

MS
Autor
Redaktor prowadzący, rynek i prawo nieruchomości

Redaktor prowadzący IleZaMetr.pl. Pisze o cenach mieszkań, kosztach utrzymania nieruchomości i przepisach, które dotyczą właścicieli oraz najemców. Na portalu odpowiada za analizy cenowe dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Łodzi, poradniki o wykupie mieszkań komunalnych, normach metrażu i obowiązkach wspólnot mieszkaniowych. Każdy tekst opiera na danych GUS, NBP, BDL i rejestrach cen nieruchomości, a źródła podaje bezpośrednio w artykule.

Artykulow na portalu: 627. Ten tekst zaktualizowano 23 września 2026. Zobacz wszystkie teksty tego autora.

REKLAMA
Obserwuj
Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...