
W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ludności Polski spadła o 90 tys. osób, a w tym samym czasie oddano do użytku 94,8 tys. nowych mieszkań. Na każdego mieszkańca, którego kraj stracił od stycznia do czerwca, przybył więc mniej więcej jeden nowy lokal. Brzmi jak zapowiedź taniejących mieszkań, ale dane GUS pokazują coś bardziej skomplikowanego: Polska kurczy się nierówno, a pieniądze i ludzie płyną do kilku metropolii. Sprawdzamy, co z tego wynika dla kupujących.
NAJWAŻNIEJSZE W SKRÓCIE
Wstępne dane Głównego Urzędu Statystycznego opublikowane 15 października nie zostawiają wątpliwości co do kierunku zmian. Od stycznia do czerwca urodziło się około 115 tys. dzieci, a zmarło około 210 tys. osób. Ubytek naturalny sięgnął więc około 95 tys. i nie zrównoważyła go migracja, choć saldo migracji na pobyt stały było dodatnie (około 9,9 tys. osób przyjechało, 4,3 tys. wyjechało). Kto chce prześledzić, jak liczba mieszkańców zmieniała się kwartał po kwartale i jak wygląda prognoza GUS do 2060 roku, znajdzie to w zestawieniu serwisu Dziś w Polsce, który rozpisał, ilu jest Polaków w 2026 roku i dlaczego tempo spadku nie hamuje.
Dla rynku nieruchomości ciekawsze jest jednak zestawienie tej liczby z budownictwem. Według GUS w pierwszych sześciu miesiącach roku oddano do użytku 94 833 mieszkania, z czego najwięcej w czerwcu (18 710). To oznacza, że przez całe półrocze przybywało średnio około 524 lokali dziennie, podczas gdy ludności ubywało w tempie około 495 osób na dobę.
Pierwsze półrocze 2026
Ile ubyło ludzi, a ile przybyło mieszkań
Na koniec 2025 roku zasób mieszkaniowy Polski liczył 16,2 mln lokali i w ciągu roku urósł o 1,2 procent. Liczba mieszkańców w tym samym czasie malała o mniej więcej 0,4 procent rocznie. Efekt widać we wskaźniku nasycenia: przy 37,3 mln mieszkańców daje to około 434 mieszkań na 1000 osób, a według GUS na 100 mieszkań przypadają średnio 231 osoby. O tym, jak szybko zasób rósł w ostatniej dekadzie, pisaliśmy przy okazji danych o 2 mln mieszkań, które przybyły w ciągu dziesięciu lat.
To wciąż mniej niż w większości Unii. Według danych OECD przytaczanych przez analityków rynku średnia unijna wynosi około 514 mieszkań na 1000 mieszkańców. Różnica między miastem a wsią jest przy tym ogromna: w miastach na tysiąc osób przypada 496 lokali, na wsi tylko 341, choć wiejskie domy są średnio o ponad 33 m² większe.
Nasycenie rynku
Liczba mieszkań na 1000 mieszkańców
Ogólnokrajowa średnia ukrywa najważniejsze. Z 18 miast wojewódzkich aż 15 straciło w pierwszym półroczu mieszkańców i we wszystkich zgonów było więcej niż urodzeń. Różnicę robi migracja. Kraków zyskał 2 879 osób i ma już 819 493 mieszkańców, bo saldo migracji wyniosło tam ponad 3,1 tys. Warszawa urosła symbolicznie, o 200 osób, choć do stolicy zameldowało się per saldo prawie 1,7 tys. nowych mieszkańców. Po drugiej stronie jest Łódź, która w pół roku straciła 3 137 osób, czyli ponad 17 dziennie.
| Miasto | Zmiana liczby ludności w I półroczu 2026 | Co to oznacza dla rynku |
|---|---|---|
| Kraków | plus 2 879 (do 819 493) | Najsilniejszy napływ nowych mieszkańców spośród dużych miast |
| Warszawa | plus 200 | Ubytek naturalny prawie w całości zjada migracja |
| Rzeszów | wzrost | Jedno z trzech miast wojewódzkich na plusie |
| Gdańsk | minus 278 (do 489 050) | Wcześniej miasto notowało wzrost |
| Łódź | minus 3 137 (ok. minus 0,49%) | Najszybsze wyludnianie wśród dużych miast |
| Bydgoszcz | ok. minus 0,49% | Tempo spadku podobne jak w Łodzi |
| Kielce | ok. minus 0,48% | Kurczy się szybciej niż średnia krajowa |
| Gorzów Wielkopolski | ok. minus 0,47% | Podobna skala ubytku |
Ten podział dobrze widać w cenach. W Krakowie metr kwadratowy należy do najdroższych w kraju, o czym piszemy w zestawieniu cen mieszkań w Krakowie, a popyt podtrzymują studenci, inwestorzy i ludzie przyjeżdżający do pracy. W Łodzi rynek wtórny wypiera pierwotny, a miasto planuje w tym roku rozbiórkę 47 budynków mieszkalnych, co opisywaliśmy przy okazji raportu o gminach, w których od trzech lat nie powstał żaden blok.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 29.10.2026Jak zabezpieczyć rury przed mrozem? Lista na pierwszy atak zimy w domu, bloku i na działceNie wprost. Mieszkania kupują nie osoby, tylko gospodarstwa domowe, a tych w Polsce wcale nie ubywa w tym samym tempie co ludności. Rodziny są coraz mniejsze, więcej osób mieszka samodzielnie, a seniorzy zostają w swoich mieszkaniach dłużej. Dlatego nawet przy malejącej liczbie mieszkańców zapotrzebowanie na lokale w dużych miastach pozostaje wysokie.
Drugi czynnik to kierunek przeprowadzek. Młodzi wyjeżdżają z mniejszych ośrodków do metropolii, więc spadek ludności koncentruje się tam, gdzie mieszkania i tak są tanie, a w Krakowie, Warszawie czy Rzeszowie chętnych przybywa. Trzeci to imigracja: saldo migracji stałej jest dodatnie od 2016 roku, a w miastach wojewódzkich, według eksperymentalnych szacunków GUS, przebywa ponad 970 tys. cudzoziemców, którzy w oficjalnej liczbie ludności się nie pojawiają, a mieszkać gdzieś muszą.
Demografia działa więc na rynek powoli i wybiórczo. Krótkoterminowo ceny bardziej zależą od stóp procentowych, zdolności kredytowej i podaży deweloperów. Już teraz widać jednak rozjazd: w części miast nowe mieszkania realnie tanieją, a Warszawa drożeje szybciej niż inflacja, o czym pisaliśmy w analizie realnych zmian cen nowych mieszkań.
CO TO OZNACZA DLA KUPUJĄCYCH
Prognoza GUS zakłada, że w głównym scenariuszu w 2060 roku Polska będzie liczyła 30,4 mln mieszkańców, czyli prawie 7 mln mniej niż dziś. Taki spadek w końcu musi odbić się na rynku, ale najpierw i najmocniej odczują go miasta, które już teraz tracą ludzi. Duże ośrodki jeszcze długo będą się zachowywały tak, jakby demografii nie było.
Według wstępnych danych GUS na 30 czerwca 2026 roku Polska liczyła 37 mln 243 tys. mieszkańców. To o 90 tys. mniej niż na koniec 2025 roku i o 159 tys. mniej niż rok wcześniej.
Od stycznia do czerwca 2026 roku oddano do użytku 94 833 mieszkania. Najwięcej w czerwcu, kiedy przybyło 18 710 lokali.
Na koniec 2025 roku było to około 434 mieszkań na 1000 osób (w miastach 496, na wsi 341). Średnia w Unii Europejskiej wynosi według OECD około 514.
Nie automatycznie. O popycie decyduje liczba gospodarstw domowych, migracje do dużych miast i dostępność kredytu. Spadek ludności najszybciej odczują rynki w miastach, które się wyludniają, takich jak Łódź, Bydgoszcz czy Kielce. W metropoliach z napływem mieszkańców demografia na razie nie hamuje cen.
W pierwszym półroczu 2026 roku liczba mieszkańców wzrosła tylko w trzech miastach wojewódzkich: w Krakowie (o 2 879 osób), w Warszawie (o 200 osób) i w Rzeszowie. Pozostałe 15 stolic województw się kurczy.
Artykuł opublikowany 6 listopada 2026 roku. Dane o ludności za 2026 rok są wstępne. Wartości dzienne i wskaźnik mieszkań na 1000 mieszkańców dla Polski ogółem to wyliczenia redakcji na podstawie danych GUS.






