
Na koniec 2025 roku w Polsce było 16,2 mln mieszkań, o 4,7 mln więcej niż trzydzieści lat wcześniej. Aż 2 mln z tego przybyły w ostatniej dekadzie, która okazała się najlepszym okresem dla polskiego mieszkalnictwa od czasów transformacji. Najszybciej rósł jednak nie Warszawa, tylko Rzeszów, a stolica w rankingu tempa wzrostu zajęła dopiero siódme miejsce. Przyglądamy się danym GUS opracowanym przez Otodom i sprawdzamy, co z nich wynika dla kupujących i inwestorów.
NAJWAŻNIEJSZE W SKRÓCIE
W 1995 roku w Polsce było 11,5 mln mieszkań. Na koniec 2025 roku już 16,2 mln. Przyrost o 4,7 mln lokali oznacza wzrost o 41 proc., i to w czasie, gdy liczba mieszkańców kraju zaczęła spadać. Takie wyliczenia przedstawił Otodom na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego.
Ciekawszy od samej sumy jest jej rozkład w czasie. W latach 1995 do 2005 liczba mieszkań zwiększyła się o blisko 1,3 mln, kolejna dekada przyniosła podobny wynik. Dopiero ostatnie dziesięciolecie wyraźnie odskoczyło, bo przybyło w nim około 2 mln lokali.
Przyrost zasobu mieszkaniowego w Polsce
Ostatnia dekada wyraźnie odskoczyła od poprzednich
Słupki w jednej skali, 100 procent to około 2 mln mieszkań. Przyrost w latach 2015 do 2025 obejmuje korektę po Narodowym Spisie Powszechnym 2021.
Trzeba tu uczciwie dodać jedno zastrzeżenie. Na statystykę wpłynęła aktualizacja zasobu po Narodowym Spisie Powszechnym z 2021 roku. Spis „znalazł” mieszkania, których wcześniej nie było w bilansach, i dlatego przyrost wykazany dla 2020 roku wzrósł do około 378 tys. lokali, choć w rzeczywistości oddano ich wtedy znacznie mniej. Autorzy opracowania podkreślają jednak, że nawet po uwzględnieniu tego efektu ostatnia dekada pozostaje najbardziej dynamiczna.
Ostatnia dekada to najlepszy okres dla polskiego mieszkalnictwa od trzydziestu lat. Złożyło się na to kilka czynników jednocześnie, w tym między innymi długi okres niskich stóp procentowych, programy wspierające zakup pierwszego mieszkania, rosnące wynagrodzenia, a także coraz bardziej dojrzały sektor deweloperski, który potrafi realizować duże projekty w wielu miastach równocześnie.
Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku w Otodom
Rekordy budowlane z tego okresu dobrze widać w danych GUS o mieszkaniach oddanych do użytkowania. Po 2019 roku przez kilka lat z rzędu przekraczano poziom 200 tys. lokali rocznie, czego nie udało się osiągnąć w poprzednich dekadach. Dziś tempo jest nieco niższe, o czym świadczą najnowsze dane, z których wynika, że we wrześniu deweloperzy oddali o 8 proc. mniej mieszkań niż przed rokiem.
Otodom porównał 66 miast na prawach powiatu. W latach 2015 do 2025 najwyższy procentowy wzrost zasobu odnotował Rzeszów, gdzie liczba mieszkań zwiększyła się o 41 proc. Część tej zmiany to efekt kolejnych poszerzeń granic miasta, które wchłonęło sąsiednie miejscowości. Według opracowania także po uwzględnieniu tego czynnika Rzeszów pozostaje liderem.
Wzrost liczby mieszkań w latach 2015 do 2025
Najszybciej rosnące miasta na prawach powiatu
Słupki w jednej skali, 100 procent to wzrost Rzeszowa o 41 proc. W pierwszej dziesiątce znalazły się też Zielona Góra, Opole i Lublin.
Za Rzeszowem uplasowały się Wrocław ze wzrostem o 32 proc., Kraków z 31 proc. i Gdańsk z 30 proc. Warszawę wyprzedziły jeszcze Poznań i Żory, gdzie wzrost wyniósł około 24 proc. Stolica z przyrostem prawie 22 proc. zajęła siódme miejsce, a pierwszą dziesiątkę zamykają Zielona Góra, Opole i Lublin.
Przykład Żor dobrze pokazuje, że procenty trzeba czytać ostrożnie. W tym śląskim mieście tak wysoka dynamika oznaczała przyrost o około 4,8 tys. mieszkań. W Warszawie nieco niższy wzrost procentowy to blisko 200 tys. nowych lokali. Na rynek stołeczny trafia więc nieporównywalnie więcej mieszkań, ale przy tak dużym zasobie każdy procent wymaga gigantycznej budowy.
Zdaniem Katarzyny Kuniewicz wspólnym mianownikiem najszybciej rosnących miast jest ich rola edukacyjna i gospodarcza. Kraków, Wrocław, Gdańsk i Rzeszów to ośrodki akademickie, które przyciągają firmy z sektora nowoczesnych usług i technologii, a razem z nimi młodych ludzi z całego regionu. Studenci, którzy po studiach dostają pracę na miejscu, zostają i szukają mieszkań. To właśnie ich popyt często napędza budowę.
Doskonale obrazuje to przykład budownictwa mieszkaniowego w Rzeszowie. Wystarczy być silnym centrum regionu, do którego ludzie chcą się przeprowadzać i w którym chcą zostać.
Katarzyna Kuniewicz, Otodom
Drugą stroną tego medalu jest stagnacja w mniejszych ośrodkach. Kiedy największe miasta akademickie budują na potęgę, w wielu gminach, szczególnie na wschodzie kraju, budownictwo wielorodzinne niemal zamarło. Pokazywał to niedawny raport Związku Miast Polskich, z którego wynika, że w połowie gmin od trzech lat nie powstał żaden blok, a niektóre miasta zaczynają wręcz wyburzać mieszkania.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 21.10.2026Wrzesień przyhamował na budowach. Deweloperzy oddali o 8 procent mniej mieszkań niż przed rokiemW dłuższej perspektywie skala robi wrażenie. W granicach administracyjnych Warszawy jest dziś około 1,1 mln mieszkań wobec 615 tys. w 1995 roku, co oznacza wzrost o 81 proc. W grupie siedmiu największych rynków szybciej rosły jednak Kraków, który niemal podwoił zasób, Wrocław i Gdańsk.
Siedem największych rynków mieszkaniowych
Wzrost liczby mieszkań w latach 1995 do 2025
| Miasto | Wzrost zasobu przez 30 lat |
|---|---|
| Kraków | 95% |
| Wrocław | 89% |
| Gdańsk | 83% |
| Warszawa (z 615 tys. do ok. 1,1 mln) | 81% |
| Poznań | 64% |
| Katowice | 25% |
| Łódź | 21% |
Razem te miasta skupiają około 20 proc. wszystkich mieszkań w Polsce i 30 proc. zasobu miejskiego.
Rozpiętość wyników jest ogromna. Kraków zwiększył liczbę mieszkań o 95 proc., a Łódź tylko o 21 proc. Trzydzieści lat temu Łódź była drugim co do wielkości rynkiem mieszkaniowym w kraju. W 1995 roku przypadało na nią 17 proc. mieszkań w grupie siedmiu największych miast, dziś już tylko 12 proc. W tym samym czasie udział Warszawy wzrósł z 33 do 36 proc.
Udział w zasobie siedmiu największych miast
Warszawa zyskuje, Łódź traci udział
1995
2025
Spadek udziału nie oznacza, że w Łodzi ubywa mieszkań. Pokazuje tylko, że inne duże miasta rozwijały się szybciej. Otodom zwraca uwagę, że w ostatniej dekadzie Łódź wyraźnie przyspieszyła, bo w latach 2015 do 2025 liczba mieszkań wzrosła tam o 11,5 proc. To efekt m.in. rewitalizacji centrum i rosnącego zainteresowania deweloperów miastem, w którym ceny wciąż są wyraźnie niższe niż w Warszawie czy Krakowie.
Przy około 16,2 mln mieszkań i liczbie ludności nieco ponad 37 mln na 1000 mieszkańców przypada w Polsce około 430 lokali. To wciąż mniej niż w większości krajów Europy Zachodniej. Do tego zmienia się struktura gospodarstw domowych. Polaków ubywa, ale gospodarstw przybywa, bo coraz więcej osób mieszka w pojedynkę. Opisywaliśmy ten trend w tekście o tym, że co trzecie gospodarstwo domowe to już jedna osoba.
Dlatego sama liczba mieszkań nie rozstrzyga, czy ich brakuje. Ważniejsze jest to, gdzie są i jakie są. Duża część zasobu to bloki z lat 70. i 80. w miastach, z których ludzie wyjeżdżają, podczas gdy w rosnących ośrodkach akademickich popyt wciąż wyprzedza podaż.
CO TO OZNACZA DLA KUPUJĄCYCH I INWESTORÓW
Katarzyna Kuniewicz podsumowuje, że jeśli obecne tendencje się utrzymają, najszybciej rosnące ośrodki akademickie i regionalne będą dalej zwiększać swój udział w krajowym zasobie mieszkaniowym. Dla samorządów, inwestorów i osób szukających mieszkania oznacza to jedno: o sukcesie decydują dziś nie ogólnopolskie trendy, lecz bardzo konkretne warunki lokalnego rynku.
Według danych GUS opracowanych przez Otodom na koniec 2025 roku zasób mieszkaniowy Polski liczył 16,2 mln lokali. W 1995 roku było to 11,5 mln, więc przez 30 lat przybyło 4,7 mln mieszkań, czyli 41 proc.
W latach 2015 do 2025 liczba mieszkań wzrosła o około 2 mln. Część tego przyrostu wynika z korekty danych po Narodowym Spisie Powszechnym 2021, ale nawet po jej uwzględnieniu była to najbardziej dynamiczna dekada od 30 lat.
W Rzeszowie. W latach 2015 do 2025 jego zasób mieszkaniowy wzrósł o 41 proc. Częściowo to efekt poszerzania granic miasta, ale także po jego uwzględnieniu Rzeszów pozostaje liderem. Dalej są Wrocław (32 proc.), Kraków (31 proc.) i Gdańsk (30 proc.).
W granicach administracyjnych Warszawy jest około 1,1 mln mieszkań. W 1995 roku było ich 615 tys. W ostatniej dekadzie zasób stolicy wzrósł o prawie 22 proc., co dało jej siódme miejsce w zestawieniu tempa wzrostu.
Na 1000 mieszkańców przypada w Polsce około 430 mieszkań, mniej niż w większości krajów Europy Zachodniej. Problemem jest jednak nie tylko liczba lokali, ale też ich rozmieszczenie. Nowe mieszkania powstają głównie w dużych ośrodkach akademickich, a w wielu mniejszych gminach budownictwo wielorodzinne prawie stanęło.
Artykuł opublikowany 23 października 2026 roku. Liczba mieszkań na 1000 mieszkańców i udział pozostałych miast to szacunki redakcji na podstawie danych GUS i Otodom.






