
Statystyka, którą widzi kupujący, i statystyka, która opisuje rzeczywistość, to na polskim rynku mieszkaniowym dwie różne rzeczy. Portale ogłoszeniowe pokazują ceny, jakich życzą sobie sprzedający. Akty notarialne pokazują, ile naprawdę zapłacono. Między jednym a drugim rozwarła się luka, która w Gdańsku sięga 17,2 procent, w Poznaniu 15,9, a w Warszawie 15,4. Najmniejsza jest w Katowicach, gdzie nie przekracza 9 procent. Kusi, żeby odczytać to jako instrukcję: przyjdź, zaproponuj siedemnaście procent mniej i wychodź z kluczami. Tak to nie działa, a powód, dla którego nie działa, jest najciekawszą częścią tej historii.
Najważniejsze w skrócie
Żeby cokolwiek zrozumieć z tych liczb, trzeba najpierw rozdzielić trzy pojęcia, które w rozmowach potocznych zlewają się w jedno.
Pierwsza cena ofertowa to kwota, z jaką mieszkanie wchodzi na rynek. Bywa życzeniowa, bo sprzedający zwykle zaczyna od sumy, którą chciałby dostać, a nie od tej, którą rynek jest gotów zapłacić. Ostatnia cena ofertowa to kwota z ogłoszenia tuż przed transakcją, często już po jednej lub dwóch obniżkach. Cena transakcyjna to wartość z aktu notarialnego, jedyna, która naprawdę coś znaczy.
Kiedy mówimy o luce rzędu siedemnastu procent, porównujemy średnią z całego zbioru ogłoszeń ze średnią z całego zbioru transakcji. To dwa różne zbiory mieszkań. W ogłoszeniach siedzą lokale drogie, przewartościowane i takie, które nie sprzedadzą się przez kolejny rok, bo właściciel nie ma motywacji, żeby zejść z ceny. W aktach notarialnych są tylko te, które ktoś faktycznie kupił, czyli z definicji te wycenione bliżej rynku.
To rozróżnienie ma bardzo praktyczne konsekwencje. Gdyby luka była rabatem możliwym do wynegocjowania, kupujący w Gdańsku mógłby przy mieszkaniu wystawionym za 800 tysięcy złotych oczekiwać ceny końcowej w okolicach 660 tysięcy. Nic takiego się nie dzieje, bo obie liczby opisują co innego.
Realny upust, czyli różnica między ceną, z jaką konkretne mieszkanie weszło do obrotu, a kwotą wpisaną ostatecznie do aktu, jest znacznie skromniejszy. W Krakowie wynosi około 2,2 procent, w Łodzi 5,4 procent, a w większości dużych miast mieści się w przedziale od trzech do pięciu procent. Przy mieszkaniu za 800 tysięcy złotych to od 24 do 40 tysięcy, czyli kwota istotna, ale daleka od wyobrażeń budowanych na podstawie statystyk rynkowych.
| Wskaźnik | Co porównuje | Typowa wartość | Do czego służy |
|---|---|---|---|
| Luka rynkowa | Średnią ze wszystkich ogłoszeń ze średnią ze wszystkich aktów | od 9 do 17,2 proc. | Pokazuje, jak bardzo oferta rozjechała się z popytem w danym mieście |
| Upust negocjacyjny | Pierwszą cenę konkretnego mieszkania z ceną w jego akcie | od 2,2 do 5,4 proc. | To realna przestrzeń do rozmowy przy stole |
| Luka na rynku pierwotnym | Cenniki deweloperów z cenami z aktów | od 5 do 18,5 proc. | Obejmuje też wartość bonusów i pakietów, nie tylko obniżki ceny |
Zestawienie na podstawie danych rynkowych z 2026 roku. Wartości skrajne dotyczą różnych miast: najniższa luka rynkowa przypada na Katowice, najwyższa na Gdańsk, najniższy upust na Kraków, najwyższy na Łódź.
Najlepszą ilustracją tego rozjazdu jest stolica. Ceny ofertowe mieszkań używanych w Warszawie przebiły w sierpniu 18 tysięcy złotych za metr. Średnia cena transakcyjna z drugiego kwartału wyniosła natomiast 15 823 złote za metr. To dane z różnych okresów i z różnych metodologii, więc nie należy ich odejmować z kalkulatorem w ręku, ale kierunek jest jednoznaczny: kwota, którą widać w wyszukiwarce ofert, i kwota, którą ludzie faktycznie płacą, to nie to samo.
Dla kupującego z tego wynika prosta rada. Wyceniając mieszkanie, którym jest się zainteresowanym, nie należy opierać się na średniej z ogłoszeń w dzielnicy, bo ta średnia jest zawyżona z definicji. Trzeba szukać danych transakcyjnych, a jeśli nie są dostępne, przynajmniej sprawdzić, jak długo porównywalne mieszkania wiszą w serwisach. Oferta, która stoi trzy miesiące bez zmiany ceny, jest informacją samą w sobie.
Zobacz również:
PORADNIKI · 05.09.2026Ponad 7 tysięcy mieszkań stoi dziś zarezerwowanych. Co dokładnie podpisujesz przy rezerwacjiWbrew przekonaniu sporej części osób obserwujących rynek, kwoty z aktów notarialnych w drugim kwartale 2026 roku nie osuwały się w dół. Poza Wrocławiem, gdzie nabywcy płacili mniej niż kwartał wcześniej, ceny albo utrzymały poziom z początku roku, jak w Łodzi, albo wzrosły.
| Miasto | Średnia cena transakcyjna | Zmiana kwartał do kwartału |
|---|---|---|
| Warszawa | 15 823 zł za mkw. | wzrost o 2,8 proc. |
| Kraków | ponad 14 000 zł za mkw. | wzrost o 5 proc. |
| Gdańsk | 13 610 zł za mkw. | wzrost o 1,4 proc. |
| Łódź | poziom zbliżony do początku roku | bez istotnej zmiany |
| Wrocław | poniżej poziomu z I kwartału | spadek |
Rynek wtórny, II kwartał 2026 roku, dane z raportu opartego na transakcjach pośrednictwa. Średnie obejmują mieszkania o różnym standardzie i metrażu, więc nie opisują konkretnej nieruchomości.
Jednocześnie ceny w ogłoszeniach ruszyły w górę. W drugim kwartale wzrosły na rynku wtórnym w trzynastu z siedemnastu analizowanych miast, średnio o niespełna procent w ujęciu kwartalnym, przy czym najmocniej w Opolu, o 4,47 procent, i w Katowicach, o 2,77 procent. Jeśli oferta rośnie szybciej niż transakcje, luka będzie się dalej rozszerzać, a wraz z nią rosnąć będzie liczba ogłoszeń, które po prostu nie znajdą kupca.
Dla kupującego przekaz jest umiarkowanie optymistyczny. Rynek nie zawalił się cenowo, więc liczenie na okazje rzędu dwudziestu procent jest myśleniem życzeniowym. Jest jednak wyraźnie więcej przestrzeni do rozmowy niż w latach, gdy mieszkania znikały w tydzień. Trzy do pięciu procent to dziś realny wynik dobrze przygotowanej negocjacji, a przy ofertach długo wiszących w serwisach bywa więcej.
Dla sprzedającego wniosek jest mniej przyjemny. Ustawienie ceny wysoko z założeniem, że i tak się zejdzie, kosztuje czas. Mieszkanie, które przez kwartał wisi bez odzewu, nabiera w oczach kupujących statusu oferty problematycznej i ostatecznie schodzi niżej, niż gdyby od początku było wycenione realnie. Praktyczne wskazówki zebraliśmy w poradniku o tym, jak szybko sprzedać mieszkanie.
Na rynku pierwotnym mechanizm wygląda podobnie, choć kryje się pod inną nazwą. Deweloperzy rzadko obniżają cennik, za to chętnie dokładają bonusy, a we wrześniu robią to szczególnie intensywnie, bo zamykają kwartał. Więcej o tym w tekście o promocjach deweloperów i mieszkaniach gotowych do odbioru.
Powiązane artykuły:
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej ani wyceny nieruchomości. Przytoczone dane pochodzą z raportów rynkowych opublikowanych w 2026 roku i opierają się na różnych metodologiach oraz różnych okresach, dlatego nie należy ich bezpośrednio na siebie nakładać. Średnie ceny obejmują mieszkania o zróżnicowanym standardzie, metrażu i lokalizacji i nie opisują wartości konkretnej nieruchomości. Zdjęcie ma charakter ilustracyjny. Fot. Pexels.






