Rekord bankructw w pół roku. Fali tanich mieszkań z upadłości wciąż nie widać

Michał SzapczackRynek nieruchomości3 dni temu112 wyświetleń

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pexels, licencja Pexels

W pierwszej połowie 2026 roku upadłość konsumencką ogłosiło 12 255 osób. To o 24,6 procent więcej niż rok wcześniej i najwyższy wynik półrocza od czasu wprowadzenia tej instytucji do polskiego prawa. Liczba brzmi alarmująco i łatwo z niej wyciągnąć wniosek, że na rynek zaraz trafi fala tanich mieszkań od syndyków. Dane cenowe mówią jednak coś zupełnie innego: na rynku wtórnym w siedmiu największych miastach ceny ofertowe wciąż idą w górę.

Najważniejsze w skrócie

  • W I połowie 2026 roku ogłoszono 12 255 upadłości konsumenckich wobec 9837 rok wcześniej.
  • To wzrost o 24,6 procent rok do roku i o 7,2 procent wobec poprzedniego półrocza.
  • W całym 2024 roku było ich 21 187, w 2025 roku 21 266. Przy utrzymaniu tempa 2026 rok może przekroczyć 24 tysiące.
  • Prawo pozwala wydzielić ze sprzedaży mieszkania kwotę na najem za okres od 12 do 24 miesięcy.
  • Średnia cena ofertowa na rynku wtórnym w siedmiu największych miastach to około 15,5 tys. zł za metr, o 3 procent więcej rok do roku.
  • Nie ma danych łączących postępowania upadłościowe z konkretnymi mieszkaniami, więc skali podaży nie da się dziś oszacować.

Rekord, który trzeba czytać ostrożnie

Liczby pochodzą z Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej. W pierwszej połowie 2026 roku upadłość ogłoszono wobec 12 255 osób, podczas gdy w analogicznym okresie 2025 roku było to 9837 przypadków. Wzrost wynosi więc około 24,6 procent, a wobec poprzedniego półrocza 7,2 procent.

Upadłości konsumenckie w pierwszym półroczu liczba ogłoszonych postępowań, dane COIG I połowa 2025 9 837 I połowa 2026 12 255 Różnica to 2418 postępowań więcej, czyli wzrost o 24,6 procent rok do roku.

Zanim jednak przełożymy to na rynek mieszkaniowy, warto zrobić dwa zastrzeżenia. Pierwsze dotyczy samego źródła. COIG jest prywatnym podmiotem agregującym dane z publicznych rejestrów, a nie instytucją statystyki publicznej, więc poszczególne bazy podają nieco inne wartości. MGBI wskazuje na 12 252 upadłości w tym samym okresie. Różnica jest kosmetyczna i nie zmienia obrazu, ale pokazuje, że mówimy o szacunku, a nie o odczycie z jednego licznika.

Drugie zastrzeżenie jest poważniejsze. Jak zwraca uwagę dr Maciej Kietliński, ekspert do spraw ekonomicznych w Otodom, samo ogłoszenie upadłości nie jest tożsame z natychmiastową sprzedażą mieszkania dłużnika. Nie każdy upadły jest właścicielem nieruchomości, a dostępne statystyki w ogóle nie pokazują, jaka część postępowań obejmuje lokale, które rzeczywiście trafią na sprzedaż.

Dlaczego dzisiejszych liczb nie da się porównać z 2019 rokiem

To punkt, który znika w większości nagłówków, a rozstrzyga o interpretacji całego zjawiska. 24 marca 2020 roku weszły w życie przepisy, które znacząco ułatwiły dostęp do upadłości konsumenckiej. Na etapie otwierania postępowania sąd nie bada już przyczyn niewypłacalności tak jak przed reformą. Ocena tego, czy dłużnik doprowadził do niewypłacalności umyślnie lub przez rażące niedbalstwo, ma znaczenie przede wszystkim na późniejszych etapach i wpływa na warunki oddłużenia.

Konsekwencja jest prosta: część wzrostu liczby postępowań wynika z większej dostępności samej procedury, a nie z pogorszenia kondycji finansowej gospodarstw domowych. Rosnąca liczba upadłości oznacza między innymi, że po to narzędzie sięga więcej osób, które wcześniej po prostu nie miały do niego praktycznego dostępu.

Upadłości konsumenckie w skali roku dane COIG za lata pełne, słupek 2026 to projekcja z tempa pierwszego półrocza 21 187 2024 21 266 2025 ponad 24 000 2026 projekcja, nie dane Lata 2024 i 2025 były niemal identyczne. Dopiero 2026 rok wyraźnie odstaje.

Widać tu jeszcze jedną rzecz. Lata 2024 i 2025 zamknęły się praktycznie tym samym wynikiem, różnica wyniosła 79 postępowań. Dopiero 2026 rok wyłamuje się z tej stabilizacji, a lipcowy odczyt to potwierdza: 2018 upadłości, o około 9 procent więcej niż rok wcześniej.

Do tego dochodzą dane Krajowego Rejestru Długów, które pokazują, że problemy wielu dłużników nie zaczęły się wczoraj. Niemal 5,7 tysiąca osób, które ogłosiły upadłość w pierwszej połowie 2026 roku, figurowało w KRD już trzy lata wcześniej, a w dniu upadłości w rejestrze znajdowało się 7,3 tysiąca z nich. Formalne bankructwo jest więc w wielu przypadkach finałem długiego procesu, a nie nagłym zdarzeniem.

Co dzieje się z mieszkaniem po ogłoszeniu upadłości

Jeżeli nieruchomość należąca do dłużnika wchodzi do masy upadłości, może zostać sprzedana w ramach likwidacji majątku, a uzyskane pieniądze służą zaspokojeniu wierzycieli. Prawo upadłościowe przewiduje jednak zabezpieczenie, o którym mało kto wie.

Zgodnie z artykułem 342a, jeżeli sprzedawany jest lokal mieszkalny lub dom, w którym mieszka upadły, a trzeba zapewnić potrzeby mieszkaniowe jego oraz osób pozostających na jego utrzymaniu, z uzyskanej ceny może zostać wydzielona kwota odpowiadająca przeciętnemu czynszowi najmu w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od 12 do 24 miesięcy.

Etap Co się dzieje Co to znaczy dla rynku
Ogłoszenie upadłości Sąd otwiera postępowanie, majątek trafia pod zarząd syndyka Nic. Mieszkanie nie pojawia się jeszcze w ofercie
Ustalenie masy upadłości Syndyk sprawdza, co wchodzi do masy Dopiero tu okazuje się, czy w ogóle jest nieruchomość
Likwidacja majątku Sprzedaż lokalu na poczet wierzytelności Jedno mieszkanie więcej po stronie podaży
Wydzielenie kwoty na najem Sędzia-komisarz przyznaje środki na 12 do 24 miesięcy najmu Jedno gospodarstwo więcej po stronie popytu na najem
Oddłużenie Umorzenie zobowiązań lub plan spłaty Powrót gospodarstwa do normalnego obiegu, zwykle jako najemca

Kwotę na najem określa sędzia-komisarz na wniosek upadłego, biorąc pod uwagę sytuację rodzinną, możliwości zarobkowe, cenę sprzedaży nieruchomości i opinię syndyka.

To rozwiązanie ma dwa skutki, o których warto pamiętać, patrząc na rynek. Po pierwsze, upadłość nie kończy się wyrzuceniem kogoś na bruk, tylko przesunięciem go z rynku własności na rynek najmu. Po drugie, ten mechanizm rozciąga proces w czasie, bo między ogłoszeniem upadłości a sprzedażą lokalu mija zwykle wiele miesięcy.

Rynek nie pokazuje śladu wyprzedaży

Gdyby do sprzedaży trafiała naprawdę duża liczba nieruchomości należących do osób niewypłacalnych, pierwszym sygnałem byłby wzrost podaży, a przy odpowiedniej skali presja na ceny, szczególnie na rynkach lokalnych. Dane tego nie potwierdzają.

W drugim kwartale 2026 roku zagregowana średnia cena ofertowa na rynku wtórnym w siedmiu największych miastach wynosiła według Otodom około 15,5 tys. zł za metr, czyli była o mniej więcej 3 procent wyższa niż rok wcześniej. Tempo jest niewielkie i zbliżone do inflacji, ale w ujęciu nominalnym to wciąż wzrost, a nie przecena.

Ceny ofertowe na rynku wtórnym, czerwiec 2026 zmiana rok do roku, dane Otodom inflacja 2,5% Trójmiasto +6,9% Poznań +4,7% Warszawa +2,7% Łódź +0,2% Katowice +0,2% Wzrost niższy od inflacji oznacza realny spadek wartości. W Łodzi i Katowicach było to około 2,3 proc. r/r. Nominalnie ceny wzrosły jednak we wszystkich siedmiu analizowanych miastach.

Szczegółowe dane za czerwiec pokazują wyraźne różnice między miastami. Najmocniej rosło Trójmiasto, o 6,9 procent rok do roku, oraz Poznań, o 4,7 procent. Warszawa dołożyła 2,7 procent. Z kolei w Łodzi i Katowicach wzrost wyniósł zaledwie 0,2 procent, a przy czerwcowej inflacji na poziomie 2,5 procent oznaczało to realny spadek wartości mieszkań o około 2,3 procent rok do roku. W Łodzi ceny ofertowe obniżyły się dodatkowo o 0,3 procent w skali miesiąca.

Miasto Cena ofertowa r/r Liczba zapytań m/m Realnie wobec inflacji
Trójmiasto +6,9% -9% Wzrost powyżej inflacji
Poznań +4,7% -8% Wzrost powyżej inflacji
Warszawa +2,7% -9% Blisko inflacji
Łódź +0,2% -9% Realny spadek o około 2,3%
Katowice +0,2% -6% Realny spadek o około 2,3%

Dane Otodom za czerwiec 2026 roku, rynek wtórny. Zapytania liczone miesiąc do miesiąca, część spadku może mieć charakter sezonowy.

Warto zwrócić uwagę na drugą kolumnę. Zainteresowanie kupujących w czerwcu wyraźnie osłabło: liczba zapytań spadła o 9 procent w Warszawie, Trójmieście i Łodzi, o 8 procent w Poznaniu i o 6 procent w Katowicach. Otodom zastrzega jednak, że przynajmniej część tego ruchu może być sezonowa, a samo osłabienie popytu nie przełożyło się dotąd na szerokie spadki cen ofertowych.

Obraz, który się z tego składa, to raczej stabilizacja z lokalnymi korektami niż powszechna przecena. Warto przy tym pamiętać, że mówimy o cenach ofertowych, czyli oczekiwaniach sprzedających, a nie o cenach transakcyjnych. Rozjazd między jednymi a drugimi bywa duży, a z ofert najszybciej znikają lokale z dolnej półki cenowej, co samo w sobie potrafi podnieść średnią bez żadnej podwyżki.

Dwa kanały, którymi upadłości mogą dotknąć rynku

Zdaniem eksperta Otodom wzrost liczby upadłości może oddziaływać na rynek mieszkaniowy dwiema drogami. Pierwsza to zwiększanie liczby nieruchomości trafiających do sprzedaży. Druga to przechodzenie części dotychczasowych właścicieli na rynek najmu.

Drugi kanał jest ciekawszy, bo dziś trudniejszy do zauważenia. Gospodarstwo domowe, które traci mieszkanie i dostaje wydzieloną kwotę na 12 do 24 miesięcy czynszu, staje się najemcą z konkretnym budżetem i konkretnym terminem. Przy skali kilkunastu tysięcy postępowań rocznie mówimy o zauważalnej grupie, choć wciąż niewielkiej na tle całego rynku najmu, na którym we wrześniu leżało około 125 tysięcy ofert.

Czego w tych danych nie ma

Nie wiadomo, ilu upadłych ma mieszkanie. Statystyki upadłości nie zawierają informacji o majątku, więc liczby 12 255 nie da się przełożyć na liczbę lokali.

Nie wiadomo, ile lokali sprzedali syndycy. Brakuje danych łączących postępowania z konkretnymi transakcjami na rynku.

Dane cenowe są ofertowe i z siedmiu największych miast. Nie pokazują wprost liczby transakcji ani sytuacji w mniejszych ośrodkach, gdzie efekt lokalny mógłby być silniejszy.

Co z tego wynika dla kupującego i dla właściciela

Dla kogoś, kto liczy na okazje od syndyków, wniosek jest raczej rozczarowujący. Rekord upadłości nie przekłada się dziś na widoczną falę tanich mieszkań, bo między ogłoszeniem bankructwa a sprzedażą lokalu leży długi proces, a spora część postępowań w ogóle nieruchomości nie dotyczy. Mieszkania z licytacji i od syndyków były i pozostają niszą, w której przewagę mają kupujący za gotówkę i z dobrą znajomością procedur.

Dla właściciela mieszkania sygnał jest inny i bardziej ogólny. Rosnąca liczba upadłości oznacza, że coraz więcej gospodarstw domowych nie wytrzymuje presji kosztów, a te rosną nie tylko przez raty. Same opłaty eksploatacyjne w blokach przekroczyły 14 złotych za metr miesięcznie, jeszcze przed doliczeniem ciepła i wody. To ten rodzaj obciążenia, który narasta powoli i przez lata nie wygląda groźnie, aż nagle zaczyna decydować o płynności domowego budżetu.

Najczęściej zadawane pytania

Czy po ogłoszeniu upadłości zawsze traci się mieszkanie?

Nie zawsze, ale jeśli nieruchomość należy do dłużnika i wejdzie do masy upadłości, może zostać sprzedana w ramach likwidacji majątku. Prawo przewiduje przy tym zabezpieczenie: z ceny sprzedaży można wydzielić kwotę odpowiadającą przeciętnemu czynszowi najmu w tej samej lub sąsiedniej miejscowości za okres od 12 do 24 miesięcy.

Kto decyduje o wysokości kwoty na najem?

Sędzia-komisarz, na wniosek upadłego. Bierze pod uwagę między innymi sytuację rodzinną dłużnika, jego możliwości zarobkowe, cenę uzyskaną ze sprzedaży nieruchomości oraz opinię syndyka. Podstawą jest artykuł 342a prawa upadłościowego.

Czy rekord upadłości oznacza, że Polacy przestali spłacać kredyty mieszkaniowe?

Dane tego nie pokazują. Statystyki upadłości nie mówią, jaka część dłużników ma kredyt hipoteczny, a rynek mieszkaniowy nie wykazuje objawów, które towarzyszyłyby masowym problemom ze spłatą: ceny ofertowe na rynku wtórnym w siedmiu największych miastach wciąż rosną nominalnie, choć w części z nich wolniej niż inflacja.

Czy warto szukać okazji wśród mieszkań sprzedawanych przez syndyków?

To wciąż nisza, a nie osobny segment rynku. Nie ma dziś danych pokazujących, ile lokali z postępowań upadłościowych rzeczywiście trafia do sprzedaży, więc trudno mówić o powstaniu jakiejkolwiek nadpodaży. Zakupy tego typu wymagają zwykle gotówki, sprawnej weryfikacji stanu prawnego lokalu i znajomości procedury, bo terminy narzuca postępowanie, a nie kupujący.

Dlaczego liczby z 2026 roku są tak wysokie na tle 2019?

Bo od 24 marca 2020 roku obowiązują przepisy, które znacznie ułatwiły dostęp do upadłości konsumenckiej. Sąd nie bada już przyczyn niewypłacalności przy otwieraniu postępowania w taki sposób jak wcześniej. Część wzrostu wynika więc z większej dostępności procedury, a nie wyłącznie z pogorszenia sytuacji finansowej gospodarstw domowych.


Powiązane artykuły:

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej ani inwestycyjnej. Dane o upadłościach pochodzą z Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, który jest prywatnym podmiotem agregującym informacje z rejestrów publicznych, a nie instytucją statystyki publicznej. Inne bazy podają nieznacznie różne wartości. Projekcja liczby upadłości na cały 2026 rok jest wyliczeniem redakcyjnym z tempa pierwszego półrocza i może się nie sprawdzić. Dane cenowe pochodzą z Otodom i dotyczą cen ofertowych, a nie transakcyjnych. Zdjęcie ilustracyjne: Pexels, licencja Pexels (do użytku bezpłatnego).

MS
Autor
Redaktor prowadzący, rynek i prawo nieruchomości

Redaktor prowadzący IleZaMetr.pl. Pisze o cenach mieszkań, kosztach utrzymania nieruchomości i przepisach, które dotyczą właścicieli oraz najemców. Na portalu odpowiada za analizy cenowe dla Warszawy, Krakowa, Wrocławia i Łodzi, poradniki o wykupie mieszkań komunalnych, normach metrażu i obowiązkach wspólnot mieszkaniowych. Każdy tekst opiera na danych GUS, NBP, BDL i rejestrach cen nieruchomości, a źródła podaje bezpośrednio w artykule.

Artykulow na portalu: 604. Ten tekst zaktualizowano 9 września 2026. Zobacz wszystkie teksty tego autora.

REKLAMA
Obserwuj
Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...