
Rynek mieszkaniowy w Polsce przechodzi wyraźną zmianę. Po miesiącach stabilizacji cen i obfitości ofert, segment najtańszych mieszkań zaczyna się kurczyć w tempie, które zaskakuje nawet ekspertów. W pierwszym kwartale 2026 roku liczba dostępnych lokali w niższym segmencie cenowym spadła nawet o 16 proc. w stolicy i analogiczne tendencje obserwujemy w większości największych polskich miast.
Eksperci wskazują na kilka kluczowych przyczyn tego zjawiska. Po pierwsze, deweloperzy w odpowiedzi na spadającą rentowność tańszych inwestycji zaczęli przesuwać budżety w stronę projektów premium, gdzie marże są wyższe. W efekcie na rynek trafia mniej mieszkań z przedziału cenowego do 15 do 17 tys. zł za metr kwadratowy.
Po drugie, popyt napędzany lepszą dostępnością kredytów, w tym rekordowym wzrostem zainteresowania kredytami hipotecznymi o ponad 70 proc. r/r, sprawia, że nawet niewielka liczba ofert znika błyskawicznie.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 08.10.2026Za 50 metrów w Warszawie kupisz w Łodzi ponad sto. Różnica sięga 8 tysięcy na metrzeW Warszawie średnia cena metra kwadratowego nowego mieszkania wyniosła w pierwszym kwartale 2026 roku 19,6 tys. zł, co oznacza wzrost o 7 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jednak to średnia, a w ekskluzywnych lokalizacjach ceny przekraczają już 25 do 30 tys. zł za mkw.
Najszybciej kurczącym się segmentem są mieszkania do 500 tys. zł. Jeszcze w 2025 roku w tej cenie można było znaleźć sporo ofert na rynku pierwotnym. Dziś, w wielu dzielnicach Warszawy, wybór jest bardzo ograniczony.
To nie tylko warszawski problem. W Trójmieście liczba tanich mieszkań spadła o 14 proc., w Poznaniu o 12 proc., we Wrocławiu i Krakowie sytuacja też się zaostrza. Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl, ostrzega: „Jeśli obecny trend się utrzyma, już w drugiej połowie roku średnia cena w Warszawie może przekroczyć psychologiczną barierę 20 tys. zł za metr kwadratowy”.
Eksperci prognozują, że jeszcze w 2026 roku najtańsze mieszkania mogą zniknąć niemal całkowicie w największych aglomeracjach, szczególnie w segmencie do 400 do 450 tys. zł za lokal. Co to oznacza dla kupujących? Konieczność przewartościowania budżetu lub szukania alternatyw, w tym na rynku wtórnym, gdzie oferta jest jeszcze relatywnie szeroka.
Zdjęcie: Pexels






