
Robyg ma za sobą wyjątkowo intensywne półrocze. Deweloper zakontraktował od stycznia do czerwca 1 280 mieszkań, o 25 procent więcej niż rok wcześniej, a na początku lipca wrócił po ośmiu latach na warszawską giełdę z ofertą wartą blisko 1,2 miliarda złotych. Zaraz po debiucie spółka ogłosiła ambitne plany: docelowo chce sprzedawać nawet 4 tysiące mieszkań rocznie, co wywindowałoby ją do ścisłej czołówki polskiego rynku. Sprawdzamy liczby, zaplecze gruntowe i to, co ekspansja Robyga może oznaczać dla kupujących.
W samym drugim kwartale 2026 roku Robyg zakontraktował 660 lokali, o 27 procent więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, i przekazał klientom 335 mieszkań. Łącznie w pierwszym półroczu deweloper podpisał umowy na 1 280 lokali. W czasie, gdy sprzedaż na największych rynkach kwartał do kwartału wyraźnie się schłodziła, taki wynik wyróżnia spółkę na tle konkurencji.
Grupa nie zwalniała też z uruchamianiem nowych projektów. W pierwszej połowie roku wprowadziła do sprzedaży kolejne inwestycje i etapy istniejących osiedli, łącznie blisko 800 nowych mieszkań i lokali usługowych.
| Robyg w liczbach | Wynik | Zmiana rok do roku |
|---|---|---|
| Sprzedaż w I półroczu 2026 | 1 280 lokali | +25 proc. |
| Sprzedaż w II kwartale 2026 | 660 lokali | +27 proc. |
| Przekazania w II kwartale 2026 | 335 lokali | b.d. |
| Nowe lokale w ofercie w I półroczu | ok. 800 | b.d. |
Źródło: komunikaty spółki, lipiec 2026
2 lipca Robyg ponownie zadebiutował na głównym rynku warszawskiej giełdy, z której zniknął w 2018 roku. Powrót wypadł okazale. Cena w ofercie publicznej została ustalona na 34 złote za akcję, wartość całej oferty sięgnęła około 1,18 miliarda złotych, a kurs na otwarciu pierwszej sesji wzrósł o ponad 5 procent. Większościowym akcjonariuszem pozostał niemiecki koncern TAG Immobilien z pakietem blisko 66 procent akcji.
Dla kupujących ważniejsze od giełdowej arytmetyki jest to, na co spółka przeznaczy pieniądze. Wpływy z emisji nowych akcji, około 330 milionów złotych brutto, mają zasilić przede wszystkim zakupy gruntów pod kolejne projekty, w tym pierwsze inwestycje planowane w Krakowie.
Robyg w pigułce
Źródło: prospekt i komunikaty spółki, 2026
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 21.07.2026Miasto na J – polskie miasta na literę J (lista do gry Państwa-Miasta)Cele sprzedażowe spółka rozpisała etapami. Na 2026 rok zarząd zakłada kontraktację od 2,8 do 3 tysięcy lokali. W kolejnych latach sprzedaż ma wzrosnąć do poziomu 3,8 do 4 tysięcy mieszkań rocznie, a w perspektywie średnioterminowej nawet do 4,5 a docelowo 5 tysięcy. To liczby, które dziś osiąga tylko absolutna czołówka rynku.
Skalę tych ambicji dobrze pokazuje porównanie z konkurencją. Lider rynku, Dom Development, sprzedał w całym pierwszym półroczu 2026 roku rekordowe 2 382 mieszkania, a wicelider Atal 1 537. Zestawienie wyników największych graczy analizowaliśmy szczegółowo w tekście o tym, jak deweloperzy podsumowali pierwsze półrocze. Gdyby Robyg zrealizował swoje średnioterminowe plany, walczyłby o pozycję największego dewelopera mieszkaniowego w Polsce.
Więcej gruntów i więcej rozpoczynanych projektów to w dłuższej perspektywie większa podaż mieszkań w największych aglomeracjach, a więc silniejsza konkurencja o klienta. To dobra wiadomość, zwłaszcza że oferta rynkowa już dziś jest rekordowa, a wybór gotowych mieszkań od ręki jest największy od sześciu lat. Ambitne plany sprzedażowe oznaczają też, że spółce będzie zależało na utrzymaniu tempa, a to zwykle sprzyja promocjom i elastyczności w negocjacjach.
Warto też odnotować kierunek ekspansji. Wejście do Krakowa oznacza, że na jednym z najdroższych rynków w kraju pojawi się kolejny duży gracz. Z kolei w Warszawie, gdzie Robyg ma najmocniejszą pozycję, każda nowa inwestycja powiększa i tak szeroki wybór. Jak kształtują się stawki w poszczególnych częściach stolicy, sprawdzisz w naszym przeglądzie cen nowych mieszkań w Warszawie według dzielnic.
Robyg wraca do giełdowej gry w najlepszym możliwym stylu: z rosnącą sprzedażą, miliardową ofertą publiczną i bankiem ziemi na 18 tysięcy lokali. Plan zwiększenia kontraktacji do 4 tysięcy mieszkań rocznie jest śmiały, ale poparty konkretnym zapleczem i pieniędzmi z emisji. Dla rynku oznacza to zaostrzenie rywalizacji w ścisłej czołówce deweloperów, a dla kupujących szerszą ofertę w największych miastach. Czy spółka dowiezie obietnice złożone inwestorom, przekonamy się najpóźniej za kilka kwartałów, gdy nowe grunty zaczną zamieniać się w żurawie na placach budów.
Zdjęcie: Pexels






