
Rząd planuje na przyszły rok duży program modernizacyjny dla małych ciepłowni, przede wszystkim w mniejszych miejscowościach. Kierunek jest jasny: odchodzimy od węgla, głównie na rzecz gazu. Zmiana ma objąć system, z którego korzysta około 15 milionów Polaków. Tyle że dokładnie te źródła, które program ma modernizować, od 1 stycznia 2028 roku trafią pod nowy system opłat za emisję CO2. A opłata obejmie również gaz.
Najważniejsze w skrócie
Informację o programie ujawniła „Rzeczpospolita”, a potwierdził ją wprost minister energii Miłosz Motyka z PSL. Rząd chce w przyszłym roku wdrożyć duży program modernizacyjny adresowany do małych ciepłowni, głównie w tak zwanej Polsce lokalnej, czyli w miastach powiatowych i mniejszych miejscowościach. Krajowa transformacja ciepłownictwa ma prowadzić do stopniowego odchodzenia od węgla i przechodzenia przede wszystkim na gaz, a także do modernizacji samych systemów cieplnych.
Na pytanie o konkretny termin wdrożenia przedstawiciele rządu odpowiedzieli gazecie, że nastąpi to „w stosownym czasie”. To sformułowanie warto zapamiętać, bo program na razie nie ma ani harmonogramu, ani ujawnionego budżetu. Znamy kierunek i deklarację ministra, nie znamy liczb.
Skala potrzeb jest natomiast dobrze udokumentowana. Wojciech Jakóbik, analityk sektora energetycznego i założyciel Fundacji Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego, ujął to w rozmowie z „Rzeczpospolitą” bez owijania w bawełnę. Małe ciepłownie, położone daleko od dużych centrów gospodarczych, są jedyną realną gwarancją bezpiecznych dostaw ciepła w mniejszych miejscowościach, a jednocześnie wiele z nich jest skrajnie nierentownych. To połączenie, które samo się nie rozwiąże.
Jest też wątek polityczny, którego gazeta nie pomija. Według jej źródeł PSL chce lokować te inwestycje według klucza wyborczego, licząc na wzrost poparcia w swoich dawnych bastionach. Nowe miejsca pracy, nowe źródła energii i odczuwalne inwestycje mają wzmocnić koalicję w roku wyborczym. Dla mieszkańca bloku podłączonego do lokalnej ciepłowni ta motywacja jest drugorzędna. Pierwszorzędne jest to, czy jego ciepłownia znajdzie się na liście.
Żeby zrozumieć, dlaczego program dotyczy właśnie małych źródeł, trzeba znać jedną liczbę: 20 megawatów. To próg mocy, powyżej którego instalacja spalania trafia do unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji, czyli do ETS w wersji, którą dziś nazywamy ETS1. Duże elektrociepłownie w dużych miastach są w tym systemie od lat i od lat wliczają koszt uprawnień w taryfę.
Małe ciepłownie w mniejszych miejscowościach są poniżej tego progu. Dotychczas oznaczało to, że emisja CO2 nic ich nie kosztowała. I właśnie to się skończy, bo ETS2 obejmie sektory dotąd wyłączone, w tym ogrzewanie budynków i transport drogowy. Dla dużych systemów ciepłowniczych zmiana będzie umiarkowana, bo one już płacą. Dla małych będzie to przejście od zera do stawki rynkowej.
| Cecha | ETS1, system obecny | ETS2, system nowy |
|---|---|---|
| Kogo obejmuje | elektrownie, przemysł, instalacje spalania powyżej 20 MW | ogrzewanie budynków i transport drogowy, czyli źródła dotąd poza systemem |
| Kto płaci formalnie | operator instalacji | podmiot wprowadzający paliwo do obrotu, koszt idzie w cenie paliwa |
| Mała ciepłownia | poza systemem, emisja nic nie kosztuje | w systemie, koszt emisji wchodzi do rachunku |
| Czy dotyczy gazu | tak, powyżej progu mocy | tak, gaz ziemny jest paliwem kopalnym i podlega opłacie |
| Start | działa od 2005 roku | 1 stycznia 2028 roku, po przesunięciu o rok |
Zestawienie uproszczone, na podstawie przepisów unijnych dotyczących systemu handlu uprawnieniami do emisji.
Struktura paliw tłumaczy, dlaczego rząd w ogóle musi sięgać po program osłonowy. Według danych Urzędu Regulacji Energetyki udział węgla spadł z 61,2 procent w 2023 roku do 57,4 procent w 2024 roku. Gaz ziemny zwiększył udział do 15,2 procent, a odnawialne źródła energii do 14,7 procent. Kierunek jest właściwy, ale tempo pokazuje skalę wyzwania: mniej więcej cztery punkty procentowe rocznie przy ponad połowie rynku wciąż opartej na węglu.
Trzeba przy tym pamiętać, że to średnia krajowa, w której dużą wagę mają wielkie elektrociepłownie w aglomeracjach. W małych miejscowościach udział węgla bywa znacznie wyższy, a zaplecze inwestycyjne dużo słabsze. To właśnie tam program ma trafić.
Tu dochodzimy do najciekawszego napięcia w całej tej historii. Program ma przestawiać ciepłownie z węgla na gaz. Gaz jest wyraźnie mniej emisyjny od węgla, spalanie jest czystsze, a inwestycja prostsza i tańsza niż budowa źródła odnawialnego czy magazynu ciepła. Z punktu widzenia samorządu, który ma nierentowną kotłownię i ograniczony budżet, to wybór racjonalny.
Problem polega na tym, że ETS2 nie rozróżnia paliw kopalnych na lepsze i gorsze. Obejmuje je wszystkie, różnicując jedynie koszt proporcjonalnie do emisji. Ciepłownia przestawiona z węgla na gaz zapłaci mniej niż zapłaciłaby, zostając przy węglu, ale zapłaci. A jeśli modernizacja zostanie sfinansowana kredytem rozłożonym na kilkanaście lat, to koszt uprawnień pojawi się w połowie okresu spłaty.
Dlatego przy ocenie takich inwestycji kluczowe jest pytanie, czy gaz jest celem, czy etapem. Jeżeli nowa kotłownia gazowa powstaje z myślą o późniejszym dołożeniu pompy ciepła, kolektorów, kogeneracji czy magazynu ciepła, sekwencja ma sens. Jeżeli gaz ma być rozwiązaniem docelowym na trzydzieści lat, mieszkańcy zapłacą za tę samą transformację dwa razy. Ta sama logika rządzi zresztą oceną budynków, o czym pisaliśmy przy okazji wdrażania klas energetycznych budynków od A do G.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 13.09.2026Ponad 2500 mieszkań gotowych do odbioru. Deweloper przestał sprzedawać dziurę w ziemiW tekstach z ostatnich dwóch lat wciąż krąży data 2027 i warto ją skorygować, bo dla planowania domowego budżetu różnica jest istotna. System miał ruszyć 1 stycznia 2027 roku, ale po miesiącach sporu został przesunięty o rok. Ministrowie środowiska państw unijnych opowiedzieli się za odroczeniem w listopadzie 2025 roku, a w lutym 2026 roku Parlament Europejski przegłosował roczne opóźnienie stosunkiem głosów 379 do 248. Polska była jednym z państw, które o to przesunięcie zabiegały.
Obowiązująca data startu to więc 1 stycznia 2028 roku. To nie jest odwołanie systemu, tylko dwa dodatkowe lata na przygotowanie. Z punktu widzenia ciepłowni, która dopiero czeka na program modernizacyjny mający ruszyć „w przyszłym roku”, te dwa lata są bardzo wąskim marginesem. Projekt, przetarg, finansowanie i budowa źródła ciepła to zwykle więcej niż dwadzieścia cztery miesiące.
W systemie przewidziano też mechanizm hamujący gwałtowne skoki cen. Gdy koszt uprawnienia przekroczy próg 45 euro za tonę CO2, na rynek zostaje uwolniona dodatkowa pula uprawnień, co ma zbijać cenę. To zawór bezpieczeństwa, a nie gwarancja, że cena nigdy nie przekroczy tego poziomu. Warto go znać, bo wokół tego progu krąży wiele nieporozumień.
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: zależy od tego, czym grzeje twoja ciepłownia i czy zdąży się zmodernizować. Poniższa tabela porządkuje typowe sytuacje. Nie są to prognozy kwotowe, bo cena uprawnień będzie się wahać, a taryfy ciepła zatwierdza Prezes URE. To mapa kierunków, nie cennik.
| Twoja sytuacja | Co się zmienia po 2028 | Kierunek rachunku |
|---|---|---|
| Duża elektrociepłownia w mieście | źródło jest już w ETS1, koszt emisji siedzi w taryfie od lat | bez skokowej zmiany |
| Mała ciepłownia węglowa, bez modernizacji | wchodzi do ETS2 z najwyższą emisyjnością na jednostkę ciepła | najsilniejszy wzrost |
| Mała ciepłownia przestawiona na gaz | wchodzi do ETS2, ale z wyraźnie niższą emisją niż przy węglu | wzrost umiarkowany |
| Ciepłownia na OZE lub odpadowe ciepło | opłata za emisję w tej części jej nie dotyczy | względna przewaga kosztowa |
| Własny piec gazowy w mieszkaniu | ETS2 obejmuje paliwo, koszt pojawia się w cenie gazu | wzrost przy każdej taryfie |
Zestawienie poglądowe. Realna zmiana zależy od ceny uprawnień, struktury paliw konkretnej ciepłowni i taryfy zatwierdzonej przez Prezesa URE.
Osobno warto pamiętać o tym, że ogrzewanie jest tylko jedną z pozycji, które w ostatnich latach rosły szybciej niż sam czynsz. Pisaliśmy o tym, gdy okazało się, że metr w bloku kosztuje już 14 złotych miesięcznie, i to jeszcze bez ciepła i wody. Na rynku najmu ten sam mechanizm sprawia, że wynajem drożeje przez rachunki, a nie przez apetyt właścicieli.
Skalę potrzeb dobrze oddaje jedna liczba. Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych szacuje koszt dostosowania polskiego ciepłownictwa do wymogów klimatycznych do 2050 roku na kwotę między 299 a 466 miliardów złotych. To rozpiętość mówiąca sama za siebie: nawet branża nie potrafi zawęzić prognozy do jednego scenariusza, bo zbyt wiele zależy od cen paliw, kosztu kapitału i tempa regulacji.
Po stronie wsparcia jest natomiast konkret. Wraz z przesunięciem ETS2 Polska uzyskała dostęp do unijnych środków na dekarbonizację budynków i transportu, liczonych w miliardach euro. Nie zmienia to jednak podstawowej arytmetyki: dostępne wsparcie jest o rząd wielkości mniejsze niż szacowana potrzeba inwestycyjna. Różnicę pokryją taryfy, czyli rachunki mieszkańców, oraz budżety samorządów.
Co możesz zrobić już teraz
Powiązane artykuły:
Artykuł ma charakter informacyjny. Opisywany program modernizacji małych ciepłowni został zapowiedziany przez przedstawicieli rządu, ale nie opublikowano jeszcze jego szczegółowych założeń, budżetu ani kryteriów naboru. Szacunki kosztów oraz kierunki zmian rachunków mają charakter poglądowy i nie stanowią prognozy dla konkretnego gospodarstwa domowego. Informacje o programie za dziennikiem „Rzeczpospolita”, dane o strukturze paliw za Urzędem Regulacji Energetyki. Zdjęcie ma charakter ilustracyjny i przedstawia Centralną Ciepłownię w Kłodzku. Fot. Jacek Halicki / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.






