
Kwiecień przyniósł wyraźną zmianę na rynku deweloperskim. Po dwóch miesiącach, w których mieszkania znikały szybciej niż pojawiały się nowe, sprzedaż wyhamowała o 22% m/m. W efekcie na siedmiu największych rynkach w Polsce oferta i bieżąca podaż wzrosły. Paradoksalnie – mimo że chętnych na zakup było mniej – ceny nowych lokali wcale nie przestały iść w górę.
Na koniec miesiąca w siedmiu największych miastach Polski firmy deweloperskie oferowały ponad 59,2 tys. mieszkań. W ciągu miesiąca wprowadzono do sprzedaży 4,3 tys. lokali, podczas gdy sprzedaż wyniosła zaledwie 4 tys. – o 22% mniej niż w marcu, ale aż o 28% więcej niż rok wcześniej.
Na koniec kwietnia portal Otodom odnotował najwyższą od dwóch lat liczbę mieszkań w rezerwacjach – 6,7 tys. lokali. Większa liczba rezerwacji notowana była tylko w 2023 roku, gdy kupujący reagowali na zapowiedzi programu “Bezpieczny kredyt 2%”. Teraz – zdaniem ekspertów – kupujący znów czekają na sygnał, ale sytuacja geopolityczna i ekonomiczna raczej wskazuje na tendencję do pogarszania się warunków niż do stabilizacji.
Relacja mieszkań wprowadzonych i sprzedanych w poszczególnych miastach wskazuje, że nadwyżka podaży nad popytem w danych zagregowanych powstała przede wszystkim dzięki rynkowi wrocławскому. Podobna sytuacja panowała też w Warszawie, Łodzi i Trójmieście. Z kolei w Krakowie, Poznaniu i Katowicach popyt okazał się wyższy od podaży.
Jedynie w Warszawie wolumen sprzedaży z ostatnich 12 miesięcy jest większy nie tylko od liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży w tym czasie, lecz także od oferty na koniec kwietnia.
Z danych rynkowych wynika, że kwietniowa sprzedaż, gorsza niż miesiąc wcześniej, potwierdza tezę, iż marcowe ożywienie było podyktowane raczej obawą przed pogorszeniem warunków zakupu niż zadowoleniem z wynegocjowanych stawek.
Głównym źródłem niepewności po stronie popytowej pozostają rosnące ceny całkowite oferowanych mieszkań. Tylko w Katowicach nabywcy, którzy w poprzednim roku wstrzymali się z zakupem, mogą liczyć, że dziś zapłacą za mieszkanie mniej niż przed rokiem.
Źródło zdjęcia: Pexels






