Lex deweloper wygasł. Zostaje po nim około 100 tysięcy mieszkań w przygotowaniu

Wiktor KasztanowskiDeweloperzyInwestycje18 min. temu2 wyświetleń

Zdjęcie ilustracyjne: rawpixel, licencja CC0 (domena publiczna)

Osiem lat i jedna z najbardziej kontrowersyjnych ustaw w polskiej mieszkaniówce właśnie się skończyła. Specustawa mieszkaniowa, powszechnie nazywana lex deweloper, przestała obowiązywać z końcem sierpnia 2026 roku. Od dziś nie da się już w tym trybie rozpocząć nowej inwestycji. Zostaje po niej pokaźny zapas: według Polskiego Związku Firm Deweloperskich uchwały podjęte na jej podstawie dotyczą około 100 tysięcy mieszkań. Sprawdzamy, co dokładnie znika, co zostaje i czym samorządy będą się teraz posługiwać.

Najważniejsze fakty

  • Ustawa z 5 lipca 2018 roku o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych przestała obowiązywać 31 sierpnia 2026 roku.
  • Od 1 września nie można wszczynać nowych postępowań w trybie lex deweloper.
  • Przepisy przejściowe pozwalają dokończyć sprawy wszczęte przed 1 września. Uchwała lokalizacyjna może zapaść także później.
  • Uchwały podjęte na podstawie specustawy obejmują według PZFD około 100 tysięcy mieszkań.
  • Miejsce specustawy zajmuje zintegrowany plan inwestycyjny, czyli szczególny rodzaj planu miejscowego uchwalanego na wniosek inwestora.

Czym była specustawa i dlaczego wywoływała tyle emocji

Lex deweloper powstał w 2018 roku jako odpowiedź na jeden problem: gminy miały za mało planów miejscowych, a te, które miały, często blokowały budowę mieszkań na terenach, gdzie z punktu widzenia rynku wydawało się to sensowne. Ustawa dała radzie gminy narzędzie, które pozwalało uchwalić lokalizację inwestycji mieszkaniowej także wtedy, gdy była ona niezgodna z obowiązującym planem miejscowym.

Nie był to jednak wolny amerykański. Inwestycja musiała spełniać standardy urbanistyczne wpisane do ustawy: dostęp do drogi publicznej, do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, a także maksymalne odległości do przystanku komunikacji publicznej i do szkoły podstawowej, która jest w stanie przyjąć dodatkowych uczniów. Gmina mogła te standardy zaostrzyć albo poluzować własną uchwałą.

Krytycy zarzucali specustawie, że pozwala obchodzić plan miejscowy i przenosi decyzję z poziomu polityki przestrzennej na poziom pojedynczej uchwały. Obrońcy wskazywali, że bez niej część inwestycji nigdy by nie powstała, bo procedura planistyczna trwa latami. Prawda leżała gdzieś pośrodku: narzędzie działało, ale jego użycie zależało od determinacji konkretnej rady gminy.

Sto tysięcy mieszkań w kolejce

Najciekawsza liczba w całej sprawie to skala tego, co zostało już przeklepane. Polski Związek Firm Deweloperskich szacuje, że decyzje i uchwały wydane na podstawie specustawy obejmują około 100 tysięcy mieszkań. To nie są lokale gotowe ani nawet budowane. To projekty z ustaloną lokalizacją, które mogą wejść w kolejne etapy procesu inwestycyjnego.

Żeby zrozumieć skalę, warto zestawić tę liczbę z bieżącym rynkiem. Deweloperzy oddali do użytkowania w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 roku około 69,5 tysiąca mieszkań. Cała oferta gotowa do sprzedania na siedmiu największych rynkach stopniała w lipcu poniżej 60 tysięcy lokali.

Co zostaje po specustawie liczba mieszkań, w tysiącach, dane z 2026 roku Uchwały lex deweloper około 100 tys. Mieszkania oddane przez deweloperów, styczeń do lipca 69,5 tys. Oferta na 7 największych rynkach, lipiec 59 tys. 0 50 tys. 100 tys. Zapas z uchwał lokalizacyjnych jest większy niż roczna produkcja deweloperów. Opracowanie ilezametr.pl na podstawie szacunków PZFD, danych GUS oraz raportów rynkowych za lipiec 2026 roku.

Innymi słowy, w szufladach leży więcej mieszkań z ustaloną lokalizacją niż deweloperzy są w stanie oddać w ciągu roku. Te projekty nie znikają wraz z ustawą, bo uchwały już podjęte zachowują moc. To ważne, bo rynek i tak zmaga się z kurczącą się podażą, o czym pisaliśmy, gdy oferta mieszkań deweloperskich stopniała do 59 tysięcy.

Kto zdążył, ten ma spokój

Przepisy przejściowe są tu łaskawsze, niż mogłoby się wydawać. Postępowania wszczęte przed 1 września 2026 roku toczą się dalej według starych zasad. Rada gminy może więc podjąć uchwałę o ustaleniu lokalizacji inwestycji mieszkaniowej także po tej dacie, o ile wniosek wpłynął wcześniej.

W praktyce oznacza to, że sierpień był miesiącem wzmożonego składania wniosków. Podobny mechanizm zadziałał przy warunkach zabudowy, gdzie liczyła się data wpływu, a nie data rozstrzygnięcia. Opisaliśmy to szerzej w tekście o tym, jak prawie 1700 gmin nie zdążyło z planem ogólnym i co to oznacza dla właścicieli działek.

Co wchodzi na jej miejsce

Następcą lex dewelopera jest zintegrowany plan inwestycyjny, w skrócie ZPI. To nie jest kolejna specustawa, tylko szczególny rodzaj miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, uchwalany na wniosek inwestora.

Najważniejsza różnica jest ustrojowa. Lex deweloper pozwalał obejść plan miejscowy. ZPI robi coś odwrotnego: wciąga inwestycję do systemu planistycznego i dokłada do niej umowę o podziale kosztów infrastruktury. Ta umowa, nazywana urbanistyczną, jest zawierana między gminą a inwestorem w formie aktu notarialnego, a jej podpisanie jest warunkiem uchwalenia planu.

Jak działa zintegrowany plan inwestycyjny ścieżka, która od 1 września zastępuje uchwałę lokalizacyjną 1 Wniosek inwestora do gminy o zmianę przeznaczenia terenu 2 Negocjacje i umowa urbanistyczna w formie aktu not. 3 Rada gminy uchwala ZPI zgodny z polityką przestrzenną gminy 4 Plan działa jak prawo miejscowe, a inwestor realizuje inwestycję uzupełn. Inwestycja uzupełniająca to na przykład droga, przedszkole, żłobek albo fragment sieci. Opracowanie ilezametr.pl na podstawie przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.
Cecha Lex deweloper (do 31.08.2026) Zintegrowany plan inwestycyjny
Charakter prawny uchwała o ustaleniu lokalizacji inwestycji, obok planu miejscowego szczególny rodzaj planu miejscowego, akt prawa miejscowego
Zgodność z planem miejscowym niewymagana, można było go obejść plan jest zastępowany na tym terenie, ale zgodnie z polityką przestrzenną gminy
Udział inwestora w kosztach otoczenia możliwy, ale nie stanowił warunku obowiązkowa umowa urbanistyczna w formie aktu notarialnego
Trwałość rozstrzygnięcia uchwała dotyczyła konkretnej inwestycji plan zostaje na stałe i wiąże kolejnych właścicieli terenu
Kto inicjuje inwestor, decyduje rada gminy inwestor, decyduje rada gminy po zawarciu umowy

Zestawienie redakcyjne. Szczegółowe warunki obu trybów wynikają z ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz z wygasłej specustawy mieszkaniowej.

Co to znaczy dla kupujących mieszkania

W krótkim terminie prawdopodobnie niewiele. Zapas uchwał lokalizacyjnych jest na tyle duży, że projekty uruchamiane w latach 2027 i 2028 w sporej części będą pochodziły jeszcze ze starego trybu. Rynek nie zauważy więc nagłej dziury.

W średnim terminie zmienia się natomiast rachunek ekonomiczny inwestycji. Umowa urbanistyczna oznacza, że deweloper bierze na siebie część kosztów infrastruktury: drogi, przedszkola, żłobka czy sieci. Ten koszt trzeba gdzieś zapisać, a w cenniku mieszkań jest na to najprostsze miejsce. Z drugiej strony mieszkańcy dostają osiedle, które nie jest doklejone do miasta bez chodnika i przystanku.

Jest też trzeci efekt, mniej oczywisty. ZPI wymaga zgodności z polityką przestrzenną gminy, a więc docelowo z planem ogólnym. Gminy, które planu jeszcze nie mają, przez pewien czas nie będą w stanie sprawnie prowadzić także tej ścieżki. Kolejność jest więc jasna: najpierw plan ogólny, potem inwestycje.

Cztery wnioski na dziś

1. Uchwały już podjęte zachowują moc. Około 100 tysięcy mieszkań ma ustaloną lokalizację i pozostaje w grze.

2. Wnioski złożone do 31 sierpnia będą procedowane na starych zasadach. Data wpływu przesądza o wszystkim.

3. Nowe projekty poza planem miejscowym idą ścieżką ZPI, z obowiązkową umową urbanistyczną.

4. Koszt infrastruktury przechodzi wyraźniej na inwestora, co w dłuższym terminie widać będzie w cenach i w jakości otoczenia osiedli.

Najczęściej zadawane pytania

Czy uchwały lokalizacyjne podjęte przed 1 września tracą ważność?

Nie. Wygaśnięcie ustawy nie unieważnia rozstrzygnięć podjętych na jej podstawie. Inwestycje z ustaloną lokalizacją mogą być realizowane dalej, w tym uzyskiwać pozwolenia na budowę.

Złożyłem wniosek w sierpniu. Czy gmina może go jeszcze rozpatrzyć?

Tak. Przepisy przejściowe pozwalają dokończyć postępowania wszczęte przed 1 września 2026 roku. Uchwała rady gminy może zapaść również po tej dacie, jeżeli sprawa ruszyła wcześniej.

Czym różni się ZPI od zwykłego planu miejscowego?

Zwykły plan miejscowy gmina uchwala z własnej inicjatywy i finansuje z budżetu. ZPI powstaje na wniosek inwestora, obejmuje wskazany przez niego teren i wymaga zawarcia umowy urbanistycznej, w której inwestor zobowiązuje się do realizacji inwestycji uzupełniającej lub pokrycia jej kosztów.

Czy koniec specustawy oznacza mniej mieszkań na rynku?

Nie od razu. Zapas projektów z ustaloną lokalizacją sięga według PZFD około 100 tysięcy mieszkań, więc najbliższe dwa, trzy lata są zabezpieczone. Pytanie dotyczy raczej końcówki dekady i tego, jak sprawnie gminy poradzą sobie z nową ścieżką.

Czy umowa urbanistyczna podniesie ceny mieszkań?

Przenosi na inwestora część kosztów, które wcześniej ponosiła gmina, więc kierunek presji jest wzrostowy. Skala zależy jednak od konkretnej umowy i od tego, ile gmina wynegocjuje. W zamian nabywcy dostają osiedla lepiej wpięte w infrastrukturę, co przekłada się na wartość mieszkania w dłuższym okresie.


Powiązane artykuły:

Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. Szacunek liczby mieszkań objętych uchwałami lokalizacyjnymi pochodzi z Polskiego Związku Firm Deweloperskich i ma charakter przybliżony. Dane o mieszkaniach oddanych do użytkowania pochodzą z Głównego Urzędu Statystycznego za okres styczeń do lipca 2026 roku, dane o ofercie z raportów rynkowych za lipiec 2026 roku. Zdjęcie ilustracyjne: rawpixel, licencja CC0 (domena publiczna).

REKLAMA
Obserwuj
Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...