
Statystyki budowlane za lipiec 2026 roku wyglądają zaskakująco dobrze. Do użytkowania trafiło 19 220 mieszkań, co daje drugi najlepszy siódmy miesiąc roku od co najmniej ćwierćwiecza. Najciekawsza liczba kryje się jednak nie w wynikach deweloperów, tylko w kolumnie obok. Od stycznia gospodarstwa domowe rozpoczęły budowę ponad 50 tysięcy domów, czyli najwięcej od czterech lat. Marzenie o własnych czterech kątach z ogrodem wcale nie umarło, tylko przeczekało najdroższe lata.
W skrócie: lipiec 2026 w budownictwie mieszkaniowym
Rynek budowlany mierzy się trzema wskaźnikami i każdy pokazuje inny moment w czasie. Mieszkania oddane do użytkowania to rozliczenie decyzji sprzed dwóch albo trzech lat. Budowy rozpoczęte mówią o tym, co dzieje się dziś. Pozwolenia są deklaracją na przyszłość, która niczego jeszcze nie przesądza.
W lipcu wszystkie trzy wypadły solidnie, ale każda z nieco innego powodu. Jak zwraca uwagę Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom, o wysokim wyniku miesiąca przesądziła przede wszystkim produkcja firm deweloperskich, podobnie jak sześć lat wcześniej przy rekordzie z 2020 roku.
Firmy deweloperskie przekazały klientom w lipcu 12 124 mieszkania. To najlepszy lipiec od pięciu lat i wynik, który robi wrażenie w zestawieniu miesiąc do miesiąca. Jeśli jednak spojrzeć na cały okres od stycznia, obraz robi się znacznie spokojniejszy. Narastająco deweloperzy oddali 69 487 lokali, czyli mieszczą się dokładnie w przedziale, w którym poruszają się od kilku lat.
To ważna korekta dla nagłówków. Rynek deweloperski nie przyspiesza, tylko utrzymuje wyjątkowo powtarzalne tempo. Zmienia się jedynie rozłożenie oddań w kalendarzu, bo firmy chętniej zamykają inwestycje w miesiącach wakacyjnych. Podobny mechanizm widać po stronie przygotowań, gdzie od dawna pozwoleń przybywa znacznie szybciej niż realnych budów, a deweloperzy gromadzą zapas dokumentów na lepsze czasy.
Najmocniejszym akcentem pierwszych siedmiu miesięcy roku jest aktywność zwykłych rodzin. Ponad 50 tysięcy rozpoczętych budów domów oznacza powrót do poziomów sprzed inflacyjnego szoku i wyraźne odbicie od dołka z 2023 roku, kiedy koszty materiałów oraz kredytów skutecznie zamroziły plany tysięcy inwestorów.
Ta grupa rządzi się zupełnie inną logiką niż deweloper. Nie liczy stopy zwrotu ani czasu wyprzedaży oferty. Buduje wtedy, gdy uzbiera wkład, gdy rata przestaje przerażać i gdy rodzina uzna, że dłużej czekać się nie da. Dlatego budownictwo indywidualne reaguje na zmiany warunków z opóźnieniem, ale gdy już ruszy, trend utrzymuje się latami.
Dlaczego Polacy wrócili na place budowy
Ceny materiałów się uspokoiły. Po skoku z lat 2021 i 2022 koszty budowlane rosną dziś w tempie zbliżonym do ogólnej inflacji, więc kosztorys przestał się rozjeżdżać w trakcie prac.
Mieszkanie w mieście zrobiło się drogie. Przy obecnych stawkach za metr w dużych miastach dom pod miastem przestał być ekstrawagancją, a stał się alternatywą liczoną w tej samej klasie budżetu.
Procedury są prostsze niż dekadę temu. Cyfryzacja wniosków i ścieżka zgłoszeniowa dla mniejszych domów skróciły drogę od projektu do łopaty.
Praca zdalna została z nami. Codzienny dojazd przestał być argumentem rozstrzygającym o wyborze lokalizacji, a to najbardziej zmieniło kalkulację rodzin z dziećmi.
Warto pamiętać, że część tego ruchu wygenerowała uproszczona ścieżka formalna. Jeśli planujesz mniejszy budynek, sprawdź, na jakich zasadach działa dziś budowa domu do 70 metrów na zgłoszenie, bo różnice w dokumentacji i czasie oczekiwania są znaczące.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 19.08.2026Pompy ciepła pracują już w 855 tysiącach polskich domów. Do celu na 2030 rok wciąż dalekoStatystyka mówi o liczbie budów, ale inwestora interesuje jedna rzecz: kwota. Ceny różnią się w zależności od etapu, technologii i regionu, natomiast rynkowe widełki na 2026 rok układają się dość spójnie.
| Etap budowy | Koszt za m² (brutto) | Dom 100 m² | Dom 150 m² |
|---|---|---|---|
| Stan surowy zamknięty | ok. 3 000 do 3 800 zł | 300 do 380 tys. zł | 450 do 570 tys. zł |
| Stan deweloperski | ok. 5 500 do 6 100 zł | 550 do 610 tys. zł | 820 do 915 tys. zł |
| Pod klucz | ok. 6 500 do 8 000 zł | 650 do 800 tys. zł | 975 tys. do 1,2 mln zł |
Widełki rynkowe dla technologii murowanej w 2026 roku, bez ceny działki i przyłączy. W województwie mazowieckim koszty są zwykle wyższe o 10 do 15 procent, na wschodzie kraju niższe o 5 do 10 procent.
Do tego dochodzą pozycje, o których łatwo zapomnieć na etapie marzeń: działka, przyłącza, projekt, kierownik budowy, ogrodzenie i zagospodarowanie terenu. W praktyce potrafią one dołożyć od kilkudziesięciu do ponad dwustu tysięcy złotych, w zależności od tego, jak przygotowana jest parcela.
Jeszcze kilka lat temu porównanie było proste, bo metr w bloku wypadał wyraźnie taniej niż samodzielna budowa. Dziś, przy stawkach przekraczających w największych miastach kilkanaście tysięcy złotych za metr, dom o powierzchni 120 metrów w stanie deweloperskim mieści się w budżecie porównywalnym z trzypokojowym mieszkaniem w dobrej lokalizacji.
Różnica leży gdzie indziej. Dom oznacza dłuższy proces, większe ryzyko przekroczenia kosztorysu i wyższe rachunki eksploatacyjne przy słabej izolacji. Mieszkanie kupuje się gotowe, ale bez ogrodu i z czynszem administracyjnym. Ten rachunek rozkłada się inaczej także w zależności od tego, gdzie mieszkamy, o czym pisaliśmy, porównując koszty życia na wsi i w mieście.
Budowy rozpoczynane dziś przez rodziny zakończą się najczęściej za dwa albo trzy lata. Oznacza to, że w statystykach mieszkań oddanych do użytku około 2028 roku udział budownictwa indywidualnego znów urośnie, nawet jeśli deweloperzy utrzymają obecne tempo.
Dla rynku ma to konkretne konsekwencje. Każdy dom wybudowany przez rodzinę to jedno gospodarstwo mniej w kolejce po mieszkanie w mieście, a jednocześnie jedno mieszkanie więcej, które może trafić na rynek wtórny lub pod wynajem. Kierunek migracji z mieszkań do domów rozładowuje presję w segmencie trzypokojowym, czyli tam, gdzie rodziny konkurowały o ograniczoną liczbę lokali.
Uwaga na jedno zastrzeżenie. Rozpoczęta budowa nie zawsze kończy się przeprowadzką. Przy budownictwie indywidualnym część inwestycji rozciąga się na wiele lat, bo prace idą w tempie wyznaczonym przez domowy budżet. Skala odbicia jest realna, ale przełożenie na gotowe domy będzie wolniejsze niż w przypadku profesjonalnych inwestorów.
W lipcu 2026 roku oddano do użytkowania 19 220 mieszkań. To drugi najlepszy wynik dla siódmego miesiąca roku od co najmniej 25 lat, ustępujący jedynie rekordowemu lipcowi 2020 roku.
To inwestycje realizowane przez osoby fizyczne, najczęściej domy jednorodzinne budowane na własne potrzeby. Statystyka traktuje je odrębnie od budownictwa deweloperskiego, spółdzielczego, komunalnego i społecznego czynszowego.
Doprowadzenie domu o powierzchni 100 metrów do stanu deweloperskiego kosztuje zwykle od 550 do 610 tysięcy złotych. Wykończenie pod klucz podnosi tę kwotę do przedziału od 650 do 800 tysięcy złotych. Do tego trzeba doliczyć działkę, przyłącza i dokumentację.
Ceny materiałów budowlanych ustabilizowały się, a konkurencja wśród ekip wykonawczych jest większa niż w latach boomu, więc warunki negocjacyjne są dziś przyzwoite. Kluczowe pozostają jednak dwie kwestie indywidualne: koszt finansowania oraz to, czy działka ma uregulowany status planistyczny i dostęp do mediów.
Od stycznia do lipca 2026 roku inwestorzy uzyskali 172 180 pozwoleń na budowę i zgłoszeń z projektem budowlanym. Sami deweloperzy zgromadzili w tym czasie 113 736 pozwoleń, czyli poziom solidny, choć niższy niż w rekordowych latach 2021 i 2022.
Powiązane artykuły:
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Podstawą są dane Głównego Urzędu Statystycznego o budownictwie mieszkaniowym za okres od stycznia do lipca 2026 roku, komentarze rynkowe Otodom oraz zestawienia kosztów budowy opracowane przez redakcję. Zdjęcie: Wikimedia Commons.






