
Do Sejmu trafiła petycja, której autorzy chcą, by właściciele pustych mieszkań, domów i działek leżących odłogiem przez trzy lata płacili co roku 1 procent ich wartości. Przy mieszkaniu za 600 tys. zł to 6 tys. zł rocznie, prawie sto razy więcej niż dzisiejszy maksymalny podatek od nieruchomości. Eksperci rynku nie zostawiają na pomyśle suchej nitki, rząd od wiosny powtarza, że nad takim podatkiem nie pracuje, a odpowiedzi wiceministra rozwoju na interpelację posłów pokazują, że puste lokale ma też samo państwo. Sprawdzamy, co dokładnie proponuje petycja, jak podobne podatki działają za granicą i co z tego wynika dla właścicieli mieszkań inwestycyjnych.
NAJWAŻNIEJSZE W SKRÓCIE
O petycji napisał portal PropertyNews.pl. Jej autorzy proponują, by nowy podatek objął właścicieli mieszkań, domów oraz działek, które przez trzy lata nie są w żaden sposób wykorzystywane. Stawka miałaby wynosić 1 procent wartości nieruchomości rocznie. Pieniądze nie trafiałyby do budżetu państwa, tylko do gmin, z przeznaczeniem na remonty, przebudowy, modernizacje i adaptacje lokali samorządowych, a także na budowę nowych mieszkań i akademików.
Uzasadnienie jest ostre. Autorzy piszą, że przeciętny obywatel jest skazany na drogi najem albo zakup po cenach, które godzą w domowe budżety, podczas gdy dziesiątki tysięcy mieszkań stoją puste, bo kupili je inwestorzy liczący na wzrost wartości. Takie lokale, jak czytamy w dokumencie, nie są wynajmowane, nie przynoszą dochodów do budżetu i służą wąskiej grupie zamożnych inwestorów, często bez płacenia proporcjonalnych podatków.
Petycja w sprawie podatku od pustostanów, październik 2026
Propozycja w czterech liczbach
Trzeba od razu powiedzieć, czym ten dokument jest, a czym nie jest. Petycja to nie projekt ustawy. Sejmowa Komisja do Spraw Petycji może ją odrzucić, skierować dezyderat do rządu albo przygotować własny projekt, ale nic z tego nie dzieje się automatycznie. Nie jest to też pierwsza taka inicjatywa. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze złożyło w Sejmie petycję w sprawie podatku od pustostanów już w grudniu 2022 roku. Proponowało wtedy rozwiązanie łagodniejsze i oparte na istniejącym podatku od nieruchomości: trzykrotność zwykłej stawki dla lokalu pustego od dwóch lat, pięciokrotność po trzech latach. O tym, czy podatek obowiązuje, decydowałyby gminy, żeby nie uderzał w wyludniające się wsie.
Skalę zmiany najlepiej widać na przykładzie. Dziś podatek od nieruchomości za mieszkanie liczy się od metrów, nie od wartości. Maksymalna stawka na 2026 rok wynosi 1,25 zł za metr kwadratowy, a większość dużych miast stosuje właśnie ją. Za mieszkanie o powierzchni 50 metrów właściciel płaci więc najwyżej 62,50 zł rocznie, niezależnie od tego, czy ktoś w nim mieszka.
Gdyby to samo mieszkanie było warte 600 tys. zł i stało puste przez trzy lata, według propozycji z petycji podatek wyniósłby 6 tys. zł rocznie, czyli 500 zł miesięcznie. Dla porównania warto zestawić to z projektem posłów Lewicy, który od 20 marca 2026 roku leży w Sejmie i czeka na pierwsze czytanie. Zakłada on opodatkowanie wszystkich mieszkań od wartości: 0,02 procent dla pierwszego i drugiego lokalu oraz 0,5 procent dla trzeciego i kolejnych, z coroczną podwyżką o 0,1 punktu procentowego, do maksymalnie 1,5 procent. Ten projekt nie rozróżnia mieszkań pustych i wynajmowanych, liczy się tylko ich liczba.
Mieszkanie 50 m² warte 600 tys. zł
Roczny podatek dziś i według propozycji
Wartość 600 tys. zł przyjęto przykładowo. W projekcie Lewicy wartość ustalano by na podstawie średnich cen transakcyjnych w gminie albo wskaźnika kosztu odtworzenia, więc rzeczywista podstawa mogłaby być inna. Stawka 1,5 procent to pułap, do którego podatek od trzeciego mieszkania dochodziłby stopniowo.
Dla właściciela, który trzyma mieszkanie jako lokatę kapitału, 500 zł miesięcznie to poważna kwota. To mniej więcej tyle, ile w wielu miastach wynosi czynsz administracyjny za kawalerkę. Taki koszt sprawia, że trzymanie pustego lokalu przestaje być darmowe, i to jest dokładnie intencja autorów.
Reakcja branży była szybka i jednoznaczna. Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, uważa, że dodatkowe opodatkowanie tylko dlatego, że nieruchomość nie jest wykorzystywana tak, jak oczekuje państwo, to istotna ingerencja w prawo własności. Przyznaje, że własność nie ma charakteru absolutnego, ale jego zdaniem ograniczenia muszą mieć racjonalne uzasadnienie.
Trudno dostrzec odpowiedź na pytanie, dlaczego właściciel prywatnej nieruchomości miałby finansowo odpowiadać za niewystarczającą realizację polityki mieszkaniowej państwa.
Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości, w rozmowie z PropertyNews.pl
Błeszyński pyta też o rzecz bardzo praktyczną: kto miałby ustalać, że mieszkanie jest puste. Czy powstanie specjalny aparat kontrolujący lokale, a może autorzy zakładają system, w którym obywatele zgłaszają cudze mieszkania jako niewykorzystywane? Jego zdaniem państwo i samorządy powinny zacząć od własnego podwórka: zinwentaryzować swój majątek, zatrzymać jego degradację i oddać niewykorzystane obiekty mieszkańcom.
Dariusz Górski, inwestor i pośrednik z poznańskiego biura Masterhouse, proponuje odwrócić logikę. Zamiast karać, państwo mogłoby dopłacać do wykończenia lokali, które z różnych powodów nie trafiły na rynek najmu. Warunki byłyby trzy: obowiązkowy najem długoterminowy przez określony czas, czynsz niższy od rynkowego oraz zakaz sprzedaży lokalu w okresie trwania programu. Jak przekonuje, inwestor dostałby impuls do uruchomienia mieszkania, najemca tańszy dach nad głową, a państwo realną nową podaż bez konfliktu z właścicielami.
Głosy za podatkiem też istnieją. Miasto Jest Nasze argumentuje, że pustostan to często nie rudera, tylko nowe mieszkanie kupione za gotówkę, które czeka na sprzedaż z zyskiem. Stowarzyszenie powołuje się na doświadczenia z Francji i wskazuje, że na zrównoważonym rynku odsetek pustych mieszkań wynosi około 5 procent, a więc mniej niż połowę tego, co pokazał polski spis.
Liczba, na której opiera się cała debata, pochodzi z Narodowego Spisu Powszechnego 2021. Na koniec marca 2021 roku w Polsce było 15,23 mln mieszkań, z czego zamieszkanych 13,44 mln. Niezamieszkanych było zatem około 1,79 mln, czyli 11,7 procent zasobu. Odsetek był niemal taki sam w miastach i na wsi.
GUS od początku tłumaczy jednak, że to nie to samo co pustostan w potocznym znaczeniu. Mieszkanie uznawano za zamieszkane, jeśli ktoś wskazał je jako miejsce zamieszkania, jeśli tak wynikało ze źródeł administracyjnych albo jeśli zużycie prądu wskazywało, że ktoś w nim mieszka. Moment spisu przypadł na pandemię, co według urzędu znalazło odbicie w wynikach. Najwyższy udział niezamieszkanych lokali GUS notuje w gminach turystycznych i przy wschodniej granicy, zwłaszcza na Podlasiu, gdzie ubywa mieszkańców. Szczegółowo pisaliśmy o tym w tekście o tym, ile z prawie dwóch milionów pustych mieszkań da się dziś zamieszkać. Wniosek był taki, że realny zasób, który podatek mógłby ruszyć, jest wielokrotnie mniejszy niż spisowe 1,79 mln.
Ciekawszy w tej historii jest wątek, który petycja pomija, a który wypłynął niemal równolegle. Posłowie Wiesław Krajewski i Olga Ewa Semeniuk-Patkowska zapytali w interpelacji resort rozwoju o puste lokale w zasobach publicznych. Odpowiedź wiceministra Tomasza Lewandowskiego pokazuje, że problem dotyczy także państwa.
Pustostany w zasobach publicznych, 2026
Państwo też ma puste mieszkania
AMW to Agencja Mienia Wojskowego. Przywrócenie do użytku jej około 1,4 tys. pustostanów kosztowałoby według szacunków około 63,1 mln zł. Od 2023 roku do 30 czerwca 2026 roku agencja wyremontowała ponad 7,7 tys. lokali i zasiedliła niemal 6,3 tys.
Wiceminister przyznał też, że resort nie prowadzi żadnej bazy gruntów publicznych, które można by przeznaczyć na mieszkania. Skarb Państwa ma 4453 ha terenów mieszkaniowych i 6707 ha terenów niezabudowanych lub w trakcie zabudowy, ale rozproszonych między różne instytucje. Ministerstwo pracuje nad Centralną Ewidencją Lokali, która ma zbierać dane o mieszkaniach Skarbu Państwa, samorządów, SIM i TBS. Prywatnych mieszkań ten rejestr nie obejmie.
Zwolennicy podatku lubią powoływać się na zagranicę, przeciwnicy też. Prawda jest taka, że rozwiązania różnią się konstrukcją, a efekty bywają mierzalne, choć skromniejsze, niż obiecują politycy.
Podatki od pustych mieszkań na świecie
Pięć modeli, pięć różnych konstrukcji
| Kraj lub miasto | Od kiedy | Kogo dotyczy | Stawka | Efekt |
|---|---|---|---|---|
| Vancouver | 2017 | domy puste ponad pół roku, deklaracja co roku | 1% wartości, od 2021 roku 3% | pustych domów mniej o 67% |
| Francja (TLV) | 1999 | lokale puste od co najmniej roku w gminach z napiętym rynkiem, dziś około 3,7 tys. gmin | 17% wartości czynszowej w 1. roku, potem 34% | spadek pustostanów o 13% (badanie) |
| Irlandia (VHT) | 2022 | domy zamieszkane krócej niż 30 dni w roku, samodeklaracja | wielokrotność lokalnego podatku od nieruchomości (3, potem 5, od listopada 2024 roku 7 razy) | 3942 płatników w 1. roku, 2,36 mln euro |
| Katalonia | 2015 | tylko firmy i banki, lokale puste ponad 2 lata bez uzasadnienia | od metra kwadratowego | głównie efekt fiskalny |
| Anglia | 2013 | lokale puste i nieumeblowane, decyzja należy do gminy | dopłata do council tax, od 2024 roku do 100% już po roku | zależny od gminy |
Francuska stawka liczona jest od katastralnej wartości czynszowej, a nie od ceny rynkowej, więc w praktyce jest dużo niższa, niż sugerują procenty. W Katalonii podatek dotyczy wyłącznie osób prawnych, a Trybunał Konstytucyjny Hiszpanii uznał go za zgodny z konstytucją.
Najczęściej przywoływanym przykładem jest Vancouver. Miasto wprowadziło Empty Homes Tax w 2017 roku ze stawką 1 procent wartości, w 2020 roku podniosło ją do 1,25 procent, a od roku rozliczeniowego 2021 do 3 procent. Według najnowszego raportu liczba zadeklarowanych pustych nieruchomości spadła w latach 2017 do 2024 o 67 procent, do 979. Wskaźnik pustostanów zmalał z 0,90 do 0,49 procent. Podatek przyniósł 194,3 mln dolarów kanadyjskich na mieszkania przystępne cenowo. Miasto uczciwie zaznacza jednak, że trudno oddzielić efekt podatku od innych czynników rynkowych, a ceny i czynsze w Vancouver pozostają jednymi z najwyższych w Ameryce Północnej.
Francja ma najdłuższe doświadczenia. Taxe sur les logements vacants działa od 1999 roku, a ekonomistka Mariona Segú zbadała jej skutki na danych o wszystkich mieszkaniach w kraju. Podatek obniżył odsetek pustostanów o około 13 procent, a efekt dotyczył głównie lokali pustych długo. Większość uruchomionych mieszkań stała się czyimś głównym miejscem zamieszkania. Autorka zastrzega jednak, że taki podatek zmniejsza zachęty do inwestowania w mieszkania. Paryż poszedł dalej i stosuje maksymalną, 60-procentową dopłatę do podatku od drugich domów.
Irlandia jest przestrogą przed zbyt wysokimi oczekiwaniami. Vacant Homes Tax jest samodeklarowany i obejmuje domy zamieszkane krócej niż 30 dni w roku. W pierwszym roku Revenue otrzymało 6655 deklaracji, z czego tylko 3942 nieruchomości podlegały podatkowi, a wpływy wyniosły 2,36 mln euro. Rząd dwukrotnie podnosił stawkę, ale liczba płatników w kolejnych latach malała.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 11.10.2026W Krakowie do programu kwalifikuje się 46 mieszkań. W Łodzi ponad tysiącTu kończą się fakty, a zaczynają prognozy, więc warto je wyraźnie oddzielić. Doświadczenia zagraniczne pokazują, że podatek od pustostanów potrafi uruchomić część lokali, ale nie są to setki tysięcy mieszkań. Nawet w Vancouver, gdzie stawka jest wysoka, a egzekucja dopracowana, mowa o kilkunastu setkach domów w skali miasta.
W Polsce efekt podażowy zależałby od tego, ile z 1,79 mln niezamieszkanych lokali to nowe mieszkania inwestycyjne w dużych miastach, a ile opuszczone domy na wsiach i w miasteczkach. Tych drugich żaden podatek nie zamieni w ofertę najmu w Warszawie czy Krakowie. Dlatego część ekspertów, w tym Błeszyński, uważa, że większy efekt dałoby usuwanie barier w budownictwie, szybsze procedury i rozwój budownictwa społecznego.
Tytułowe ryzyko, czyli że podatek rozgrzeje rynek do czerwoności, wynika z kilku mechanizmów. Część właścicieli mogłaby w krótkim czasie wystawić mieszkania na sprzedaż lub wynajem, co w pierwszej fazie obniżyłoby ceny. Inni mogliby zameldować w lokalach krewnych albo zawierać fikcyjne umowy najmu. Pojawiłaby się też pokusa wynajmu krótkoterminowego, który formalnie oznacza, że mieszkanie jest używane. Bez szczelnej definicji pustostanu podatek mógłby trafić głównie w uczciwych, a pominąć tych, którzy dobrze znają przepisy.
To najsłabszy punkt każdej takiej propozycji. Polska nie ma rejestru, który mówiłby, kto gdzie faktycznie mieszka. Meldunek od lat nie odpowiada rzeczywistości, a Centralna Ewidencja Lokali ma objąć tylko zasób publiczny. Za granicą stosuje się trzy podejścia.
Egzekucja podatku od pustostanów
Trzy sposoby na wykrycie pustego mieszkania
Deklaracja właściciela
Model Vancouver i Irlandii. Właściciel co roku oświadcza, czy lokal był zamieszkany. Urząd wyrywkowo sprawdza deklaracje i nakłada kary za fałszywe.
Dane administracyjne
Model francuski. Urząd skarbowy typuje lokale na podstawie rejestrów podatkowych, a właściciel musi udowodnić, że mieszkanie nie stało puste.
Zużycie mediów
Tak GUS weryfikował dane w spisie z 2021 roku, sprawdzając zużycie prądu. W podatku to delikatna sprawa, bo wymaga dostępu urzędu do danych z liczników.
Każdy z tych sposobów wymaga listy wyjątków. Wszędzie zwalnia się mieszkania w remoncie, lokale objęte sporem sądowym, mieszkania osób przebywających w szpitalu lub domu opieki, a często także lokale wystawione na sprzedaż przez określony czas. Im dłuższa lista wyjątków, tym łatwiej podatek obejść, ale bez nich uderza w ludzi w trudnej sytuacji.
Szanse na szybkie wprowadzenie podatku są więc niewielkie. Rząd deklaruje, że do końca 2026 roku chce przyjąć kilkanaście ustaw mieszkaniowych dotyczących finansowania, gruntów i instytucji, ale podatku od pustostanów wśród nich nie ma. Temat nie zniknie jednak z debaty, bo wraca przy każdej rozmowie o tym, dlaczego w Polsce jednocześnie brakuje mieszkań i stoi ich puste około 1,8 mln.
CO MOŻE ZROBIĆ WŁAŚCICIEL MIESZKANIA INWESTYCYJNEGO
Petycja trafia w realny problem, bo pustych mieszkań w Polsce jest dużo, a ich właściciele dziś nie ponoszą żadnego dodatkowego kosztu. Doświadczenia z Vancouver i Francji pokazują, że dobrze skrojony podatek może zmniejszyć liczbę pustostanów. Irlandia pokazuje z kolei, że bez rzetelnych danych i sprawnej egzekucji taki podatek przynosi niewiele. W Polsce brakuje dziś nawet pierwszego elementu, czyli wiarygodnego rejestru tego, które mieszkania naprawdę stoją puste.
Na razie nic na to nie wskazuje. Do Sejmu trafiła petycja w tej sprawie, ale petycja nie jest projektem ustawy. Minister finansów Andrzej Domański mówił w marcu 2026 roku, że rząd nie prowadzi prac nad podatkiem od pustostanów ani nad podatkiem katastralnym.
Petycja zakłada 1 procent wartości nieruchomości rocznie dla mieszkań, domów i działek niewykorzystywanych przez trzy lata. Przy mieszkaniu wartym 600 tys. zł to 6 tys. zł rocznie, czyli 500 zł miesięcznie. Dzisiejszy podatek od nieruchomości za 50 metrów to najwyżej 62,50 zł rocznie.
Według spisu powszechnego z 2021 roku niezamieszkanych było około 1,79 mln z 15,23 mln mieszkań, czyli 11,7 procent. GUS zastrzega, że to kategoria szersza niż pustostan w potocznym znaczeniu i obejmuje także opuszczone domy na wsi, lokale w remoncie oraz mieszkania puste w czasie pandemii.
Częściowo. W Vancouver liczba pustych domów spadła od 2017 do 2024 roku o 67 procent, do 979. We Francji badanie wykazało spadek pustostanów o około 13 procent. W Irlandii podatek objął w pierwszym roku tylko 3942 nieruchomości i przyniósł 2,36 mln euro.
Za granicą stosuje się deklaracje właścicieli z wyrywkowymi kontrolami, dane z rejestrów podatkowych albo dane o zużyciu mediów. Polska nie ma dziś rejestru faktycznych miejsc zamieszkania, a planowana Centralna Ewidencja Lokali ma objąć tylko mieszkania publiczne.
Petycja dotyczy tylko nieruchomości niewykorzystywanych przez trzy lata i proponuje 1 procent wartości. Projekt posłów Lewicy z 20 marca 2026 roku obejmuje wszystkie mieszkania: 0,02 procent wartości dla pierwszego i drugiego oraz od 0,5 do 1,5 procent dla trzeciego i kolejnych, bez względu na to, czy są wynajmowane.
Artykuł opublikowany 16 października 2026 roku. Oparty na treści petycji i wypowiedziach ekspertów opisanych przez PropertyNews.pl, odpowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii na interpelację poselską, danych GUS z Narodowego Spisu Powszechnego 2021 oraz oficjalnych danych z Vancouver, Francji i Irlandii. Wyliczenia podatku dla przykładowego mieszkania są obliczeniami własnymi redakcji. Tekst ma charakter informacyjny i nie stanowi porady podatkowej ani prawnej.






