
Według najnowszych danych Eurostatu, w latach 2015 do 2025 ceny robót budowlanych w Polsce wzrosły o blisko 60 proc. To wynik wyraźnie powyżej średniej unijnej, która w tym samym okresie wyniosła 48,2 proc. Polska plasuje się na 11. miejscu wśród 27 krajów członkowskich, tuż za Austrią i tuż przed Niemcami.
Europejski Urząd Statystyczny opublikował w czwartek szczegółowe dane dotyczące cen robót budowlanych w krajach Unii Europejskiej. Analiza obejmuje dziesięcioletni okres 2015 do 2025 i opiera się na cenach faktycznie płaconych wykonawcom przez inwestorów.
Unijna średnia wzrostu to 48,2 proc. w skali dekady. Jak jednak pokazuje raport, dynamika podwyżek nie była równomierna. Rekordowe lata to 2022 rok, kiedy ceny w całej UE skoczyły o 12,2 proc., po wcześniejszym wzroście o 5,8 proc. w 2021 roku i 6,9 proc. w 2023 roku. Ostatnie dwa lata przyniosły jednak wyraźną stabilizację: 2,3 proc. w 2024 roku i zaledwie 1,3 proc. w 2025 roku.
Najszybszy wzrost kosztów odnotowano w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Rekordzistą jest Bułgaria z wynikiem 166,1 proc. w skali dekady, tuż przed Węgrami (155,4 proc.) i Rumunią (130,7 proc.). Z kolei najwolniej rosły ceny w Włoszech (+17 proc.), Grecji (+17,3 proc.) i Finlandii (+22,1 proc.).
Polska z wynikiem blisko 60 proc. znalazła się w środku stawki, ale, co istotne, lekko zawyżając średnią unijną. Podobny wynik osiągnęła Austria, nieco gorszy odnotowały Niemcy, Litwa i Łotwa, a łagodniejsze zmiany cen były w Czechach i Estonii.
Koszt robót budowlanych to jeden z kluczowych elementów finalnej ceny mieszkania. Zgodnie z danymi rynkowymi, stanowi on zwykle od 40 do 60 proc. ceny nowego lokalu, w zależności od lokalizacji, wielkości inwestycji i sytuacji na rynku gruntów.
Resztę ceny tworzą: koszt działki, finansowanie inwestycji, projektowanie, uzyskanie pozwoleń, infrastruktura towarzysząca, marketing, sprzedaż oraz marża dewelopera. Oznacza to, że wzrost kosztów budowy bezpośrednio przekłada się na wyższe ceny mieszkań, choć nie w proporcji jeden do jednego.
Publikacja Eurostatu wpisuje się w szerszą dyskusję o kondycji polskiego rynku mieszkaniowego. Mimo spowolnienia popytu w pierwszej połowie 2026 roku, ceny w największych miastach pozostają wysokie. Ilość metrów kwadratowych, jaką można kupić za przeciętną pensję, dramatycznie różni się w zależności od miastato efekt m.in. właśnie rosnących kosztów realizacji inwestycji.
Eksperci wskazują, że spowolnienie dynamiki wzrostu cen robót budowlanych w ostatnich dwóch latach może wreszcie przełożyć się na większą przystępność cenową mieszkań. Na razie jednak dane Eurostatu pokazują, że Polska, mimo spadku tempa, wciąż należy do krajów, gdzie budowa kosztuje relatywnie więcej niż przed dekadą.
Zdjęcie: Pexels






