Deweloperzy rozpoczęli w maju 2026 r. o niemal 21% mniej budów niż w kwietniu – pierwszy taki spadek od dekady. Dane GUS, przyczyny schłodzenia i co to oznacza dla kupujących.
Polski rynek mieszkaniowy złapał w maju zadyszkę. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego nowe budowy mieszkań wyraźnie wyhamowały – deweloperzy rozpoczęli w maju 2026 roku o niemal 21% mniej inwestycji niż miesiąc wcześniej. To pierwszy taki spadek w maju od dziesięciu lat i czytelny sygnał, że okres nerwowego rozpędzania podaży dobiegł końca.
Co ważne, schłodzenie to nie załamanie. W ujęciu rok do roku maj był nawet najlepszy od czterech lat. Rynek raczej zwalnia i wchodzi w fazę ostrożności – takiej, w której to kupujący, a nie deweloperzy, coraz częściej dyktują warunki.
Poniższa tabela zbiera najważniejsze liczby z majowego raportu GUS dla segmentu deweloperskiego, z porównaniem miesięcznym (do kwietnia) i rocznym.
<table style="width:100%;border-collapse:collapse">
W maju w całej Polsce ruszyła budowa 20,4 tys. lokali mieszkalnych. Deweloperzy odpowiadali za 11 963 z nich – o 7,1% więcej niż rok wcześniej, ale aż o 20,9% mniej niż w kwietniu. W poprzednich latach maj zwykle przyspieszał lub utrzymywał kwietniowe tempo, więc taki miesięczny zjazd to sytuacja bez precedensu od dekady. Mniejszy zapał widać też u inwestorów indywidualnych, którzy rozpoczęli 8 263 domy (−11,8% m/m, +6,7% r/r). Po pięciu miesiącach 2026 r. liczba nowych budów (94 714) jest praktycznie taka sama jak rok temu (−0,2%), a sami deweloperzy pozostają lekko pod kreską (57 967, −2,6% r/r). W budowie na koniec maja było 857,3 tys. mieszkań – o 4,5 tys. więcej niż przed rokiem.
Tu GUS odnotował niewielkie odbicie: deweloperzy oddali w maju 9 475 mieszkań, o 3,6% więcej niż rok wcześniej. Problem w tym, że to pierwszy od ośmiu lat przypadek, gdy w żadnym z miesięcy otwierających rok deweloperzy nie przekroczyli progu 10 tys. oddanych lokali. Od początku roku na rynek trafiło 45 290 mieszkań na sprzedaż lub wynajem (−2,4% r/r) – najsłabszy wynik od 2018 roku. To efekt chłodniejszych poprzednich kwartałów, które dziś przekładają się na wolniejsze tempo oddawania kluczy.
Pozwolenia poszły w tym samym kierunku co rozpoczęte budowy. Deweloperzy uzyskali zgody na 14 045 mieszkań – o 23,6% mniej niż w kwietniu, ale o 10,6% więcej niż rok temu. W skali pięciu miesięcy bilans jest jednak wyraźnie lepszy: firmy zdobyły ok. 15 tys. pozwoleń więcej niż w analogicznym okresie 2025 r. To ważne, bo pozwolenia to bank przyszłych inwestycji – deweloperzy gromadzą „zapas” projektów, które mogą uruchomić, gdy poprawi się popyt.
Majowe hamowanie nie wzięło się znikąd. Składają się na nie trzy nakładające się czynniki.
Po pierwsze – popyt wyhamował. Stopa referencyjna NBP od czerwca 2026 r. pozostaje na poziomie 3,75%, a banki utrzymują zaostrzone kryteria przyznawania kredytów. To ogranicza grono nabywców zdolnych sfinansować zakup. Majowy Indeks Nastrojów Deweloperów portalu Tabelaofert potwierdza: klientów w biurach sprzedaży jest mniej, a decyzje zakupowe trwają dłużej.
Po drugie – wysokie koszty. Ceny materiałów, wykonawstwa i finansowania projektów wciąż są wysokie, więc start nowej inwestycji to dziś ryzykowna kalkulacja, zwłaszcza gdy nie ma pewności co do tempa sprzedaży.
Po trzecie – strategia przeczekania. Zamiast otwierać nowe place budowy, firmy koncentrują się na sprzedaży tego, co już mają w ofercie. A mają sporo – na rynku zebrała się rekordowa pula gotowych mieszkań „od ręki”, przez co rabaty, promocje czy wykończenie w cenie stały się standardem. Dodatkowo brak rządowego programu wsparcia popytu (program Pierwsze Klucze najprawdopodobniej nie wystartuje w pierwotnym kształcie) sprawia, że część kupujących nie ma już na co czekać – ani po co odkładać decyzji.
Krótkoterminowo majowe dane to dobra wiadomość dla osób z gotówką lub zdolnością kredytową. Mamy klasyczny rynek kupującego: duży wybór mieszkań gotowych do odbioru, realna przestrzeń do negocjacji, a ceny transakcyjne często niższe od katalogowych. Potwierdzają to dane NBP za I kwartał 2026 r. – na rynku wtórnym w największych miastach mieszkania były średnio tańsze niż rok wcześniej, co zdarzyło się po raz pierwszy od ponad dekady.
Warto jednak patrzeć dalej niż na jeden miesiąc. Jeśli deweloperzy utrzymają wstrzemięźliwość w startowaniu nowych projektów, kurcząca się podaż za rok–dwa może ponownie wywindować ceny. Innymi słowy: „przeczekanie” rynku ma swoje granice, a dzisiejsze schłodzenie podaży to potencjalne paliwo dla kolejnej fali wzrostów.
Deweloperzy rozpoczęli w maju budowę 11 963 mieszkań – o 20,9% mniej niż w kwietniu, choć o 7,1% więcej niż w maju 2025 r. Tak duży spadek miesiąc do miesiąca w maju zdarzył się pierwszy raz od dziesięciu lat.
Niekoniecznie. Krótkoterminowo duża oferta gotowych mieszkań sprzyja rabatom, ale mniejsza liczba nowych startów ogranicza przyszłą podaż, co w dłuższym horyzoncie może wspierać wzrosty cen.
Główne powody to słabszy popyt (wysokie stopy procentowe i zaostrzone kryteria kredytowe), wysokie koszty budowy oraz duży zapas niesprzedanych, gotowych mieszkań, które firmy chcą najpierw upłynnić.
Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Dane: Główny Urząd Statystyczny (maj 2026), NBP (I kw. 2026), Indeks Nastrojów Deweloperów (Tabelaofert).
Powiązane artykuły:






