
Dla wielu rodzin to jedynie stary dokument, schowany w szufladzie lub zapomniany w kartonie na strychu. Książeczka mieszkaniowa z czasów PRL wciąż jednak może oznaczać realne pieniądze — w niektórych przypadkach państwo dopłaca dziś nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszystko za sprawą mechanizmu premii gwarancyjnej, który przetrwał transformację ustrojową i obowiązuje do dziś.
Według danych portalu rynekpierwotny.pl, w Polsce pozostaje w obiegu około 962 tysięcy książeczek mieszkaniowych, które wciąż uprawniają do premii gwarancyjnej. Co istotne, skala zobowiązań państwa wobec ich posiadaczy może sięgać nawet 20 miliardów złotych. To sprawia, że mimo upływu dekad, temat wciąż dotyczy olbrzymiej grupy Polaków.
Kluczowym pojęciem jest tak zwana premia gwarancyjna. Co roku wysokość dopłaty jest wyliczana przez PKO Bank Polski na podstawie wskaźników GUS. W 2025 roku przeciętna premia gwarancyjna wyniosła około 21 400 zł — kwota, która dla wielu rodzin wciąż stanowi istotne wsparcie finansowe.
Warto jednak pamiętać, że samodzielnie zgromadzone na książeczce środki — bez premii — mają dziś zazwyczaj niewielką wartość. To właśnie premia gwarancyjna stanowi o tym, że dokument może być wart więcej, niż mogłoby się wydawać.
Aby ubiegać się o premię gwarancyjną, należy spełnić kilka podstawowych warunków:
Wbrew powszechnej opinii, premia gwarancyjna nie jest związana wyłącznie z zakupem mieszkania. Lista wydatków uprawniających do jej otrzymania jest znacznie szersza i obejmuje m.in.:
Co ważne, prawo dopuszcza przekazanie książeczki mieszkaniowej między członkami rodziny poprzez tzw. cesję. Mogą z niej skorzystać między innymi:
rodzice i dzieci, dziadkowie i wnuki oraz rodzeństwo. Możliwe jest również przekazanie książeczki dalej poprzez tzw. łańcuch cesji, co oznacza, że nawet jeśli oryginalny posiadacz nie zdążył skorzystać z premii, mogą to zrobić jego spadkobiercy.
Osoby, które odnalazły starą książeczkę, powinny udać się do najbliższego oddziału PKO Banku Polskiego. Pierwsze wyliczenie wartości premii jest bezpłatne — to najprostszy sposób, by dowiedzieć się, czy i ile pieniędzy przysługuje. Warto to zrobić, zanim dokument trafi do kosza jako bezużyteczny relikt przeszłości.
— Jak podkreśla Marek Wielgo z portalu rynekpierwotny.pl: „Mało który dokument finansowy z czasów PRL okazał się tak odporny na historyczne turbulencje”.
Mimo upływu ponad trzech dekad od transformacji ustrojowej, wciąż co roku część posiadaczy decyduje się na zamknięcie książeczki i odebranie premii. W 2025 roku zamknięto około 6,5 tysiąca książeczek, a zdecydowana większość zakończyła się wypłatą premii gwarancyjnej.
Zdjęcie: Pexels
Sprawdź też nasze inne artykuły:






