
Od 1 lipca samorządy mogą sięgać po kolejne 680 mln zł bezzwrotnego wsparcia z programu BSK. Wyjaśniamy, kto może dostać grant pokrywający do 80 proc. kosztów, na co można wydać pieniądze i ile mieszkań realnie z tego powstanie.
Rządowy program wsparcia budownictwa socjalnego i komunalnego wszedł w kolejną fazę. Od 1 lipca trwa drugi etap kwalifikacji wniosków, w którym do samorządów trafi ponad 680 milionów złotych bezzwrotnych grantów. Pieniądze mają wystarczyć na inwestycje obejmujące ponad 2 tysiące mieszkań oraz dodatkowe miejsca w noclegowniach i schroniskach. To kolejna transza rekordowego budżetu na mieszkalnictwo, który w tym roku sięga blisko 8,7 miliarda złotych. Wyjaśniamy, jak działa program, kto może sięgnąć po pieniądze i czy gminy zdążą je sensownie wydać.
BSK, czyli program bezzwrotnego wsparcia budownictwa socjalnego i komunalnego, to dziś główne narzędzie państwa w budowie tanich mieszkań na wynajem. Pieniądze pochodzą z Funduszu Dopłat, a całość obsługuje Bank Gospodarstwa Krajowego. Mechanizm jest prosty: inwestor składa wniosek do BGK i może otrzymać grant pokrywający od 25 do nawet 80 procent kosztów przedsięwzięcia. Co ważne, wsparcie obejmuje nie tylko budowę nowych budynków, ale też remonty, przebudowy, zmianę sposobu użytkowania i adaptację pustostanów.
Krąg uprawnionych jest szeroki. Po granty mogą sięgać gminy, powiaty, związki międzygminne i organizacje pożytku publicznego, a od stycznia 2026 roku dodatkowe granty w wysokości 15 do 20 procent kosztów trafiają też bezpośrednio do towarzystw budownictwa społecznego, SIM-ów i spółdzielni mieszkaniowych. Czynsz w lokalach powstałych z udziałem programu ma być nawet o połowę niższy od rynkowego.
Program BSK w pigułce
Źródło: Ministerstwo Rozwoju i Technologii, BGK
Tegoroczny budżet programu jest bezprecedensowy. W ustawie budżetowej zarezerwowano na BSK ponad 4 miliardy złotych, czyli o około 2 miliardy więcej niż rok wcześniej. W pierwszym etapie kwalifikacji BGK przyznał już 3,4 miliarda złotych na prawie 850 inwestycji, z których ma powstać około 15,5 tysiąca lokali. Tempo wydawania pieniędzy pokazuje skalę głodu: samorządy przez lata odkładały remonty i inwestycje mieszkaniowe, czekając na sensowne finansowanie.
| Etap naboru w 2026 roku | Środki | Planowany efekt |
|---|---|---|
| Etap I (rozstrzygnięty) | 3,4 mld zł | prawie 850 inwestycji, ok. 15,5 tys. lokali |
| Etap II (od 1 lipca) | ponad 680 mln zł | ponad 2 tys. mieszkań oraz miejsca w noclegowniach |
| Cały rok 2026 | ponad 4 mld zł z budżetu państwa | ok. 18 tys. mieszkań w blisko 900 lokalizacjach |
Źródło: Ministerstwo Rozwoju i Technologii, BGK, lipiec 2026
Drugi etap jest wyraźnie mniejszy od pierwszego, dlatego samorządowcy nie powinni zwlekać ze składaniem wniosków. Nabór prowadzony jest w trybie ciągłym, a o kolejności decyduje w praktyce kompletność dokumentacji i gotowość inwestycji. Cały tegoroczny strumień pieniędzy na mieszkalnictwo, razem ze środkami z KPO, akademikami i zasobem interwencyjnym, opisaliśmy szczegółowo w tekście o rekordowych 8,7 miliarda złotych na mieszkalnictwo.
Program celuje przede wszystkim w osoby z tak zwanej luki czynszowej, które zarabiają za dużo, by dostać mieszkanie komunalne, ale za mało, by udźwignąć kredyt hipoteczny. Dla nich tańszy najem od gminy, TBS-u albo SIM-u bywa jedyną realną alternatywą wobec rynku komercyjnego, na którym, jak pokazywaliśmy w analizie rynku najmu w 2026 roku, czynsze wprawdzie wyhamowały, ale rachunki mocno rosną.
Ten kierunek nie jest przypadkowy. Polityka mieszkaniowa państwa wyraźnie skręciła z dopłat do kredytów w stronę wspierania najmu. Zapowiadany program dopłat do hipotek utknął, o czym pisaliśmy w tekście o tym, dlaczego Pierwsze Klucze nie wystartowały, a zaoszczędzone w ten sposób miliardy zasilają właśnie budownictwo społeczne. O przydziale mieszkań decydują gminy według własnych kryteriów, więc osoby zainteresowane powinny śledzić nabory w swoim urzędzie miasta lub gminy.
Na papierze program wygląda imponująco, ale warto pamiętać o lekcjach z przeszłości. W 2025 roku limit wydatków na BSK wynosił prawie 5 miliardów złotych, a do Funduszu Dopłat realnie trafiło około 2,6 miliarda. Wąskim gardłem nie są pieniądze, tylko zdolności wykonawcze: na rynku brakuje rąk do pracy, część gmin nie ma gruntów ani kadr do prowadzenia inwestycji, a dofinansowane przedsięwzięcia trzeba zamknąć w 36 miesięcy. Eksperci szacują, że z obiecywanych 18 tysięcy mieszkań w realnym scenariuszu może powstać około 10 tysięcy.
Skala potrzeb pozostaje przy tym ogromna. W 2025 roku wszystkie formy budownictwa komunalnego, społecznego i zakładowego dostarczyły łącznie zaledwie około 7 tysięcy lokali, wobec ponad 134 tysięcy mieszkań wybudowanych przez deweloperów. Nawet pełne wykonanie tegorocznego planu będzie więc dopiero początkiem odrabiania wieloletnich zaległości.
Drugi etap naboru w programie BSK to dobra wiadomość dla samorządów i osób czekających na tani najem: kolejne 680 milionów złotych ma szansę zamienić się w ponad 2 tysiące mieszkań. Kluczowe będzie tempo. Pieniądze rozdysponowywane są do wyczerpania puli, a doświadczenie pierwszego etapu pokazuje, że chętnych nie brakuje. Dla lokatorów oznacza to, że efekty zobaczymy najwcześniej za dwa, trzy lata, bo tyle trwa cykl inwestycyjny. Ale kierunek jest jasny: państwo po latach wraca do budowania mieszkań na wynajem, a nie tylko do dopłacania do ich zakupu.
Zdjęcie: Pexels






