
Odporność mieszkania na przegrzewanie coraz mocniej wpływa na jego cenę. Sprawdzamy, które lokale zyskują na wartości i jak chronić wnętrze przed upałem.
Jeszcze kilka lat temu przy wyborze mieszkania patrzyliśmy głównie na metraż, cenę i lokalizację. Dziś do tej listy coraz częściej dopisujemy pytanie, które wcześniej niemal nie padało: jak ten lokal zniesie upał. Kolejne rekordowo gorące lata sprawiły, że komfort termiczny przestał być fanaberią, a stał się realnym argumentem cenowym.
Dane z rynków, które gorące lata mają za sobą od dawna, nie pozostawiają złudzeń. Hiszpańscy ekonomiści policzyli, że każdy dodatkowy dzień w roku z temperaturą powyżej 35 stopni obniża średnią cenę sprzedaży o około 1,40 euro za metr kwadratowy. W skali całego mieszkania i wielu takich dni w sezonie robi się z tego kwota, której nie da się już zignorować.
W Polsce ten mechanizm dopiero się rozkręca, ale kierunek jest ten sam. Kupujący pytają o to, czy w mieszkaniu da się przetrwać lipcowe popołudnie bez włączonej na okrągło klimatyzacji, bo to przekłada się wprost na rachunki i na codzienny komfort.
Najlepiej radzą sobie lokale z oknami wychodzącymi na dwie strony świata. Taki układ pozwala na skuteczne przewietrzanie wieczorem i w nocy, gdy powietrze na zewnątrz wreszcie się schładza. Premię do wartości dostają też mieszkania z zewnętrznymi osłonami okien, takimi jak rolety, markizy czy żaluzje fasadowe. To nie jest kosmetyka. Osłona zamontowana od zewnątrz potrafi zatrzymać od 70 do nawet 90 procent energii słonecznej, zanim ta w ogóle wpadnie do środka.
Znaczenie ma również sama bryła budynku i jakość izolacji. Dobrze ocieplony budynek zimą traci mniej ciepła, a latem wolniej się nagrzewa. Coraz częściej liczy się także zieleń wokół inwestycji i to, czy okna sypialni nie celują prosto w zachodzące słońce.
Nowe kryteria najmocniej uderzają w rynek wtórny, zwłaszcza w starsze budownictwo. Kilkunastoletnie budynki wciąż bronią się nieźle, ale zasoby z lat, w których nikt nie myślał o przegrzewaniu, zaczynają tracić na atrakcyjności. Mieszkanie na ostatnim piętrze pod płaskim dachem, bez żadnej osłony od południa, coraz trudniej sprzedać w dobrej cenie. Różnice widać już dziś, gdy porównamy ceny mieszkań w największych miastach i standard poszczególnych zasobów.
Dobra wiadomość jest taka, że odporność na upał da się poprawić, i to nie tylko w nowym budownictwie. Wymiana okien, montaż rolet zewnętrznych czy porządne ocieplenie ścian podnoszą komfort i realnie windują wartość lokalu. Część tych prac można sfinansować z publicznych pieniędzy. Warto sprawdzić program Ciepłe Mieszkanie, skierowany do właścicieli lokali w budynkach wielorodzinnych, a przy większym remoncie także dostępne formy dofinansowania termomodernizacji.
Klimat nie odpuści, a kupujący uczą się szybko. Mieszkanie, które latem zostaje chłodną przystanią zamiast rozgrzanej puszki, będzie w najbliższych latach po prostu warte więcej.






