
Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), największej infrastrukturalnej inwestycji w Polsce, napotyka poważne zastrzeżenia natury konstytucyjnej. Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował krytyczne uwagi wobec procedur wywłaszczeniowych związanych z budową megalotniska, wskazując na systemowe naruszenia praw właścicieli gruntów.
Zgodnie z Konstytucją RP wywłaszczenie jest dopuszczalne wyłącznie za „słusznym odszkodowaniem”. Problem w tym, że pojęcie to nie zostało w prawie jednoznacznie zdefiniowane. Przepisy nie rozstrzygają, czy odszkodowanie powinno obejmować wyłącznie rynkową wartość nieruchomości, czy również utracone korzyści – na przykład przyszłe dochody z gospodarstwa rolnego.
Jak wskazuje Biuro RPO, obecne procedury powodują, że „prawo do słusznego odszkodowania staje się uprawnieniem iluzorycznym”. Ustalone na podstawie samej wartości rynkowej kwoty często nie odpowiadają rzeczywistej, wielopokoleniowej wartości utraconego mienia.
Jednym z kluczowych zarzutów RPO jest przewlekłość postępowań odszkodowawczych. Obywatel traci nieruchomość, lecz z powodu opieszałości państwa nie dysponuje środkami na odbudowę swojej sytuacji majątkowej przez miesiące, a nawet lata. Dodatkowo to wywłaszczani muszą z własnej kieszeni opłacać rzeczoznawców – tzw. kontroperaty – aby udowodnić zaniżenie wycen państwowych. Zdaniem RPO to powinien być obowiązek administracji.
Krytykowana jest również wieloletnia niepewność prawna mieszkańców, określana mianem „zamrożenia inwestycyjnego”. Przez lata mieszkańcy terenów wokół planowanego lotniska nie mogli podejmować życiowych ani biznesowych decyzji – inwestować w domy, rozbudowywać gospodarstw czy sprzedawać nieruchomości po uczciwych cenach.
Dramatyzm sytuacji mieszkańców najlepiej oddają ich własne słowa. Robert Włodarczyk, rolnik z Podoryszewa, zainwestował 30 tysięcy złotych w nowy sad, wierząc, że inwestycja zostanie zatrzymana. W jednym z operatów szacunkowych ok. 50-metrowy budynek mieszkalny wyceniono na zaledwie 18 593 złote. – Za tyle nie kupi się dziś nawet miejsca parkingowego – komentuje miejscowa społeczność.
Inne wyceniane gospodarstwo, warte wraz z infrastrukturą 3,7 mln zł, zdaniem właściciela nie pozwala na odtworzenie biznesu rolnego od zera. – Gospodarstwo to nie tylko ziemia. To odbiorcy, kontrahenci, znajomość lokalnych warunków, zaplecze techniczne i doświadczenie. Tego nie da się przewieźć na przyczepie i odtworzyć w kilka miesiące – wskazuje Arkadiusz Tondera, jeden z mieszkańców.
Sołtys likwidowanej wsi Skrzelew, Kamil Szymańczak, podkreśla szerszy wymiar strat: „Ludziom wydaje się, że znika kilka domów. Nie. Znika cała społeczność. To jest coś, czego nie da się przeliczyć na żadne odszkodowanie”.
Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje prawa państwa do realizacji strategicznej inwestycji, ale wskazuje na konieczność pełnego poszanowania konstytucyjnych zasad ochrony własności. Apeluje o dialog społeczny i zaniechanie traktowania mieszkańców jak „przeszkody administracyjnej”.
– Najbardziej boli to, że mieszkańców traktuje się jak problem do usunięcia. To nie jest tylko kwestia pieniędzy. Tu chodzi o poczucie bezpieczeństwa. O zakorzenienie. O całe życie – podsumowuje Konrad Oskiera, jeden z liderów protestu.
Decyzja lokalizacyjna CPK stała się ostateczna w maju 2026 roku. Trwają wywłaszczenia i postępowania odszkodowawcze. Dla części właścicieli biegną ustawowe terminy na wydanie nieruchomości – w niektórych przypadkach wynoszące zaledwie 120 dni.
Zdjęcie: Pexels






