
Rynek nowych mieszkań w Polsce wyraźnie hamuje — po marcowym ożywieniu popytu kolejne miesiące przyniosły spadki sprzedaży w większości największych aglomeracji. Wyjątkami pozostają Warszawa i Trójmiasto, gdzie liczba zawartych transakcji wciąż rośnie — wynika z najnowszego raportu portalu RynekPierwotny.
Dane za maj 2026 roku pokazują wyraźne rozwarstwienie polskiego rynku mieszkaniowego. Wzrosty sprzedaży odnotowano jedynie w dwóch aglomeracjach:
We wszystkich pozostałych miastach liczba sprzedanych lokali spadła:
Eksperci tłumaczą ten trend przede wszystkim spadkiem zdolności kredytowej. Maj był trzecim z rzędu miesiącem, w którym kupujący mogli liczyć na mniejszy limit kredytowy. Marek Wielgo z portalu RynekPierwotny wskazuje też, że część decyzji zakupowych przyspieszono już wcześniej — z obawy przed wzrostem kosztów kredytów hipotecznych po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Paradoksalnie, mimo słabszego popytu, deweloperzy nie ograniczają oferty. Na koniec maja liczba mieszkań dostępnych w sprzedaży w największych miastach była wciąż bardzo duża:
Duża podaż skutecznie ogranicza presję na wzrost cen — zauważają analitycy. W efekcie rynek mieszkaniowy wchodzi w fazę stabilizacji, a dynamiczne podwyżki z lat 2023–2025 należą już do przeszłości.
Poniższa tabela przedstawia średnie ceny i mediany transakcyjne za metr kwadratowy mieszkania w poszczególnych aglomeracjach (stan na maj 2026):
Eksperci wskazują, że bardziej miarodajnym wskaźnikiem niż średnia cena ofertowa pozostaje mediana. Różnica między tymi wartościami pokazuje, jak silna jest dysproporcja między ofertą premium a segmentem popularnym. Ten drugi kurczy się szczególnie szybko w najdroższych lokalizacjach — w Warszawie liczba mieszkań dostępnych poniżej 17 tys. zł/m² spadła o 18 proc. względem początku roku.
Rynek mieszkaniowy w 2026 roku wyraźnie zwalnia. Kupujący zyskują czas, ale rosnące koszty kredytów i kurczący się segment popularny sprawiają, że przyszłość rynku wciąż pozostaje niepewna.
Zdjęcie: Pexels






