Polski rząd planuje wprowadzenie podatku od pustostanów – to jedno z rozwiązań mających zwiększyć dostępność mieszkań na rynku. Eksperci ostrzegają jednak, że to broń obosieczna, która może uderzyć przede wszystkim w właścicieli pustych mieszkań i najemców.
Podatek od pustostanów to forma opodatkowania nieruchomości, które nie są wykorzystywane – czyli tzw. pustostanów. Właściciele takich mieszkań lub domów płaciliby wyższy podatek niż właściciele mieszkań zamieszkanych.
Cel jest jasny: zmusić właścicieli do wynajęcia lub sprzedaży pustych nieruchomości, zamiast trzymania ich jako „lokaty kapitału”.
W Polsce – według różnych szacunków – jest od kilkuset tysięcy do nawet miliona pustych mieszkań. Część z nich to mieszkania wakacyjne, część to lokale inwestycyjne, które właściciele trzymają puste w oczekiwaniu na wzrost wartości.
Rząd argumentuje, że te mieszkania powinny być na rynku, co obniżyłoby ceny najmu i zakupu dla osób, które naprawdę potrzebują lokum.
Podatek od pustostanów funkcjonuje m.in. w:
Wyniki są różne – w niektórych miastach (np. Londyn) pomógł, w innych – właściciele przerzucili koszty na najemców.
Eksperci wskazują na kilka ryzyk:
Według zapowiedzi Ministerstwa Rozwoju i Technologii, podatek od pustostanów ma być częścią szerszego pakietu reform mieszkaniowych. Do końca 2026 roku planowanych jest kilkanaście ustaw reformujących rynek mieszkaniowy.
Szczegóły nie są jeszcze znane – ministerstwo prowadzi konsultacje. Nie wiadomo:
Na razie nie ma konkretnej daty. Eksperci szacują, że najwcześniej 2027 rok, ale może to potrwać dłużej. Wiele zależy od konsultacji i prac legislacyjnych.
Jeśli posiadasz puste mieszkania, warto rozważyć:
Podatek od pustostanów to pomysł, który ma zwiększyć podaż mieszkań na rynku.whether it will work remains to be seen. Kluczowe będą szczegóły – stawki, definicja pustostanu i ulgi dla wrażliwych grup.
Warto śledzić prace legislacyjne i być przygotowanym na zmiany.
Zdjęcie: Pexels






