
Legendarny tor kartingowy K1 w Opolu trafił na sprzedaż za 9,5 mln zł. To jeden z najstarszych obiektów tego typu w Polsce — przez ponad 25 lat przez jego tory przejechały się dziesiątki tysięcy kierowców. Co dokładnie znajdzie się w pakiecie?
Opolski tor kartingowy K1 to przykład biznesu rodzinnego, który przez dekady przerodził się w lokalną legendę. Założony w 1999 roku przez Tomasza Gucwę i jego wspólnika — rajdowców-hobbystów — obiekt zaczynał od niewielkiej hali przy ul. Magazynowej. Rosnące zainteresowanie klientów sprawiło, że w 2008 roku całą działalność przeniesiono do nowej lokalizacji, budując wszystko od podstaw.
Dziś K1 to hala o powierzchni 2 500 m² z przyległym zewnętrznym torem o powierzchni 2 000 m². Łączna długość torów wynosi 550 metrów, a nawierzchnia asfaltowa zapewnia lepszą przyczepność niż beton — co doceniają zarówno amatorzy, jak i zawodnicy. Na miejscu dostępnych jest 30 gokartów czterech typów: od modeli dla dzieci (minimalny wzrost 100 cm), przez gokarty juniorskie, aż po potężne RIMO Maxi o mocy 18 KM dla zaawansowanych kierowców.
W skład obiektu wchodzą również: restauracja z ogródkiem, warsztat samochodowy, dwa parkingi oraz patio z widokiem na tor. Zainstalowana fotowoltaika wraz z magazynem energii pozwalają optymalizować koszty operacyjne.
Sama hala nie wymaga żadnych nakładów remontowych — jak podkreśla Paulina Gucwa, córka właściciela:
— Nic nie wymaga remontu, choć oczywiście zawsze znajdzie się coś do odświeżenia. Jedyne, co naprawdę zależy od kupca, to jego wizja na to miejsce.
Zobacz również:
RYNEK NIERUCHOMOŚCI · 01.08.2026Wkład własny rośnie szybciej niż pensje. W Warszawie na start trzeba 16 wypłatPrzez ponad 20 lat przez tor przewinęły się dziesiątki tysięcy klientów indywidualnych i firmowych. Z obiektu korzystały m.in. Coca-Cola, Pepsi, Żywiec, Mercedes czy Toyota — organizując eventy i imprezy integracyjne. Działają tu również szkółki kartingowe dla różnych grup wiekowych. Najmłodszy kierowca miał 3,5 roku, najstarszy — 73 lata.
— Nawet zajawkę mają większą niż panowie — mówi Paulina Gucwa, wskazując na rosnącą grupę klientek.
Powód jest typowy dla firm rodzinnych — właściciele chcą przejść na emeryturę, a młodsze pokolenie ma inne plany zawodowe.
— Człowiek z każdym rokiem nie jest młodszy. Lepiej jest po prostu sprzedać firmę, by na spokojnie przejść na emeryturę — tłumaczy Tomasz Gucwa.
Nowy właściciel otrzyma gotowy, sprawdzony model biznesowy: działający obiekt, rozbudowaną bazę klientów, flotę gokartów, restaurację, warsztat i rozpoznawalną markę zbudowaną przez ponad 25 lat. Cena ofertowa: 9,5 mln zł.
Zainteresowanie ofertą jest — choć przy specjalistycznych obiektach decyzja o zakupie wymaga czasu. To nie jest zwykła nieruchomość. To gotowy, działający biznes z historią i lojalną bazą klientów.
Zdjęcie: Pexels
Źródło: Business Insider






