Rynek nieruchomości27- Page

499artykułów
Klasa energetyczna mieszkania 2026 : wpływ na cenę i rachunki za energię

Klasa energetyczna przestała być formalnym dodatkiem do aktu notarialnego. W 2026 roku, po wdrożeniu dyrektywy EPBD, świadectwo z literą od A do G realnie wpływa na cenę mieszkania i wysokość rachunków. Wyjaśniamy, co oznaczają klasy, ile kosztuje certyfikat i kiedy jest obowiązkowy. Jeszcze niedawno świadectwo charakterystyki energetycznej traktowano jak papier, który trzeba dołączyć do aktu notarialnego i o którym natychmiast się zapomina. W 2026 roku to się zmieniło. Po wdrożeniu unijnej dyrektywy EPBD dokument zyskał czytelną skalę klas od A do G, przypominającą etykiety znane ze sprzętu AGD. Nagle litera na świadectwie zaczęła realnie ważyć w rozmowie o cenie i w portfelu właściciela. Czym jest klasa energetyczna Klasa energetyczna to skrótowa informacja o tym, ile energii potrzebuje mieszkanie, żeby utrzymać komfortową temperaturę i zapewnić ciepłą wodę. Litera A oznacza budynek bardzo oszczędny, litera G jego przeciwieństwo, czyli lokal energochłonny i drogi w utrzymaniu. Dzięki tej skali kupujący czy najemca może w kilka sekund ocenić, czego spodziewać się po rachunkach, bez wczytywania się w skomplikowane wyliczenia. To duża zmiana w sposobie myślenia o nieruchomości. Energooszczędność staje się dziś kryterium równie ważnym jak lokalizacja czy metraż. Mieszkanie w świetnym punkcie, ale z klasą G i kosztownym ogrzewaniem, potrafi przegrać w oczach kupującego z nieco gorzej położonym lokalem, który zimą nie generuje horrendalnych rachunków. Jak klasa wpływa na cenę Różnica w wartości mieszkań o skrajnie różnej efektywności bywa zaskakująco duża. Dane rynkowe i obserwacje z bardziej rozwiniętych rynków zachodnich pokazują, że energooszczędne nieruchomości potrafią być droższe nawet o ponad 20 procent. Podobny mechanizm widać w czynszach, gdzie mieszkania w dobrej klasie energetycznej wynajmują się drożej i szybciej. Powód jest prosty. Kupujący coraz częściej liczy całkowity koszt mieszkania, a nie tylko cenę zakupu. Niższe rachunki przez kolejne lata to realna oszczędność, którą rynek wycenia z góry. Widać to zwłaszcza przy nowych inwestycjach mieszkaniowych, które z założenia powstają w wysokich standardach energetycznych i to właśnie podkreślają w ofertach. Realne oszczędności na rachunkach Najlepiej widać to w praktyce, gdy porówna się dwa podobne metrażowo mieszkania o różnej klasie. Lokal dobrze ocieplony, z nowoczesnym źródłem ciepła i szczelnymi oknami, potrafi kosztować w sezonie grzewczym ułamek tego, co pochłania stary, nieocieplony budynek. W skali roku to różnica liczona w tysiącach złotych, która z czasem zwraca wyższą cenę zakupu energooszczędnego mieszkania. Dlatego klasa energetyczna powinna być jednym z pierwszych pytań przy zakupie. To informacja równie istotna jak stan instalacji czy układ pomieszczeń, a często bywa pomijana. Warto wpisać ją na stałe do listy rzeczy sprawdzanych podczas oglądania mieszkania, obok wilgoci, nasłonecznienia i kosztów eksploatacji. Kiedy świadectwo jest obowiązkowe i ile kosztuje Świadectwo charakterystyki energetycznej jest obowiązkowe przy sprzedaży oraz przy wynajmie mieszkania. Sprzedający lub wynajmujący ma obowiązek przekazać dokument drugiej stronie, a jego brak nie jest już drobnym uchybieniem. Za niedopełnienie tego obowiązku grozi grzywna sięgająca nawet 20 tysięcy złotych. Sam koszt certyfikatu jest niewielki w porównaniu z wartością transakcji. W 2026 roku ceny zaczynają się od około 130 złotych za mieszkanie w wersji przygotowanej zdalnie i sięgają nawet 1000 złotych przy bardziej złożonych nieruchomościach i obsłudze stacjonarnej. To wydatek, który warto ponieść z wyprzedzeniem, bo brak świadectwa potrafi opóźnić finalizację sprzedaży i zepsuć wrażenie u kupującego. Co to oznacza dla kupujących i sprzedających Dla sprzedających wniosek jest jasny. Dobra klasa energetyczna to dziś argument, który podnosi wartość oferty, a słaba to powód do negocjacji ceny w dół. Dla kupujących klasa energetyczna staje się narzędziem do oceny, czy mieszkanie naprawdę jest tak atrakcyjne, jak wygląda w ogłoszeniu. Energochłonny lokal w dobrej cenie może okazać się droższy w utrzymaniu, niż się wydaje, zwłaszcza gdy zestawi się go z ogólnym poziomem cen mieszkań w największych miastach Polski. Podsumowanie Klasa energetyczna w 2026 roku przestała być formalnością i stała się realnym czynnikiem cenowym. Litera od A do G mówi wprost, ile zapłacisz za ogrzewanie i jak rynek wyceni twoje mieszkanie. Energooszczędne lokale zyskują na wartości, a energochłonne tracą, dlatego przy zakupie warto pytać o świadectwo równie stanowczo jak o metraż czy lokalizację. Niewielki koszt certyfikatu zwraca się w spokoju i w mocniejszej pozycji negocjacyjnej. Zdjęcie: Pexels

Ceny mieszkań na rynku wtórnym 2026 : ile realnie da się wynegocjować

Na rynku wtórnym cena z ogłoszenia to dopiero punkt wyjścia. W 2026 roku różnica między ceną ofertową a transakcyjną sięga od 11 do 15 procent. Sprawdzamy, ile naprawdę można utargować, gdzie pole do negocjacji jest największe i jak rozmawiać ze sprzedającym. Na rynku wtórnym obowiązuje zasada, o której łatwo zapomnieć w emocjach poszukiwania własnego mieszkania. Cena widoczna w ogłoszeniu to nie jest cena, jaką realnie płaci kupujący. To punkt wyjścia do rozmowy. W 2026 roku ta różnica potrafi być spora, a dla osoby z gotówką i mocnymi argumentami oznacza nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych oszczędności. Ile dzieli cenę ofertową od transakcyjnej Dane z początku 2026 roku pokazują, że ceny ofertowe mieszkań używanych trzymają się mocno, ale transakcje zamykają się sporo niżej. Średnia różnica między tym, czego chce sprzedający, a tym, co faktycznie wpisuje się do aktu notarialnego, wynosi od około 11 procent w Poznaniu i Krakowie, przez mniej więcej 14 procent w Łodzi, Gdańsku i Wrocławiu, aż po 15 procent w Warszawie. Te procenty robią się konkretne, gdy przeliczy się je na złotówki. Przy mieszkaniu o powierzchni 40 metrów kwadratowych w Warszawie przeciętny rabat potrafił sięgnąć około 88 tysięcy złotych. W Łodzi przy podobnym metrażu mówimy o mniej więcej 40 tysiącach. To nie są drobne ustępstwa, lecz kwoty, które zmieniają cały budżet zakupu i wysokość potrzebnego kredytu. Ceny wciąż rosną, ale rynek się uspokoił Trzeba jasno powiedzieć, że rynek wtórny nie tanieje. W pierwszym kwartale 2026 roku średnia cena transakcyjna dla siedmiu największych rynków wynosiła około 13 477 złotych za metr kwadratowy i wciąż powoli rośnie. Zmieniła się jednak dynamika. Mieszkania nie znikają już w kilka dni, kupujący mają czas na porównanie ofert, a sprzedający coraz częściej godzą się na rozmowę o cenie. Dla kupującego to komfortowa sytuacja. Warto przy tym znać szerszy kontekst i wiedzieć, jak wyglądają ceny mieszkań w największych miastach Polski, bo dopiero na tym tle widać, czy konkretna oferta jest realnie atrakcyjna, czy tylko optycznie tańsza od sąsiednich. Gdzie pole do negocjacji jest największe Nie każde mieszkanie negocjuje się tak samo. Najtrudniej zejść z ceny przy małych lokalach, czyli kawalerkach i niewielkich dwupokojowych mieszkaniach. Popyt na nie jest wysoki, a sprzedający wie, że szybko znajdzie kolejnego chętnego. Zupełnie inaczej wygląda to przy mieszkaniach rodzinnych o większym metrażu oraz przy ofertach, które wiszą na rynku od wielu miesięcy. Im dłużej mieszkanie czeka na nabywcę, tym większa gotowość właściciela do ustępstw. Ogłoszenie sprzed pół roku to często sygnał, że pierwotna cena była zawyżona, a sprzedający zdążył już oswoić się z myślą o obniżce. To właśnie takie oferty dają najwięcej przestrzeni do twardej, ale rzeczowej rozmowy. Jak rozmawiać ze sprzedającym Skuteczna negocjacja opiera się na argumentach, a nie na emocjach. Zanim padnie konkretna kwota, warto dokładnie obejrzeć lokal i wypisać wszystko, co będzie wymagało nakładów. Stara instalacja, okna do wymiany, łazienka do remontu czy wysoki czynsz w spółdzielni to realne koszty, które uzasadniają niższą ofertę. Pomocna będzie nasza lista tego, na co zwrócić uwagę podczas oglądania mieszkania, bo każda znaleziona usterka to argument w rozmowie o cenie. Dobrze też przyjść z rozeznaniem w cenach podobnych lokali w okolicy i pokazać sprzedającemu, że oferta odstaje od rynku. Mechanizm jest zresztą podobny do tego, jaki znamy z rynku pierwotnego, gdzie również można sporo ugrać. Jeśli rozważasz oba kierunki, sprawdź, jak wyglądają negocjacje z deweloperem i czym różnią się od rozmowy z prywatnym właścicielem. Podsumowanie Rynek wtórny w 2026 roku sprzyja cierpliwym i przygotowanym. Ceny ofertowe pozostają wysokie, ale realne transakcje zamykają się niżej, a różnica od 11 do 15 procent to pieniądze, o które warto powalczyć. Największe pole do negocjacji dają mieszkania większe i te długo wystawione na sprzedaż. Klucz to konkretne argumenty, znajomość lokalnych cen i spokój, bo to kupujący ma dziś więcej czasu po swojej stronie. Zdjęcie: Pexels

Najem krótkoterminowy 2026 : obowiązkowy rejestr i kary do 50 tys. zł

Poradniki2 months ago

Od 20 maja 2026 roku najem krótkoterminowy w Polsce działa na nowych zasadach. Obowiązkowy rejestr, numer w ogłoszeniu i kary do 50 tys. zł zmieniają reguły gry dla właścicieli mieszkań na Airbnb i Booking. Wyjaśniamy, co się zmienia i kogo dotknie najmocniej. Rynek mieszkań wynajmowanych na doby przez lata działał w Polsce w dużej mierze poza statystykami. Od 20 maja 2026 roku to się kończy. W życie weszły unijne zasady, które porządkują najem krótkoterminowy, wprowadzają obowiązkowy rejestr obiektów i grożą karami sięgającymi 50 tysięcy złotych. Dla właścicieli mieszkań na Airbnb czy Booking oznacza to koniec swobody, do której zdążyli się przyzwyczaić. Co dokładnie się zmienia Podstawą nowych reguł jest unijne rozporządzenie 2024/1028, które dotyczy zbierania i udostępniania danych o usługach najmu krótkoterminowego. Przepisy mają jeden nadrzędny cel, czyli wyciągnięcie tego rynku z szarej strefy. Każdy obiekt wynajmowany na doby ma trafić do centralnego rejestru i otrzymać indywidualny numer rejestracyjny. Bez tego numeru nie da się już legalnie opublikować oferty na popularnych platformach rezerwacyjnych. W praktyce zmienia się cała logika ogłaszania. Numer z rejestru musi pojawić się w treści oferty, a serwisy takie jak Booking czy Airbnb zostają zobowiązane do jego weryfikacji oraz do przekazywania danych o rezerwacjach odpowiednim instytucjom. Ogłoszenia bez numeru mają być zdejmowane, a właściciel, który zignoruje obowiązek rejestracji, naraża się na karę administracyjną do 50 tysięcy złotych. Rejestr i numer w ogłoszeniu Sercem systemu jest centralny rejestr obiektów. Polski projekt przepisów przewiduje utworzenie krajowej bazy, w której każda jednostka wynajmowana na krótko, czyli pojedyncze mieszkanie, apartament czy pokój, dostaje osobny wpis i własny numer. To rozwiązanie znane już z kilku europejskich miast, gdzie podobne rejestry działają od lat i realnie ograniczyły liczbę nielegalnych ofert. Dla właściciela oznacza to kilka nowych obowiązków. Trzeba zarejestrować obiekt, podać podstawowe dane o lokalu, a następnie umieścić przyznany numer w każdym ogłoszeniu. Warto pamiętać, że to nie jest jednorazowa formalność. Dane w rejestrze trzeba aktualizować, a platformy mają prawo i obowiązek sprawdzać, czy numer w ofercie faktycznie istnieje. Trzeba też dodać, że polska ustawa wdrażająca te zasady wciąż jest dopinana, więc część szczegółów proceduralnych może się jeszcze doprecyzować. Rynek już reaguje Skutki widać, zanim przepisy zdążyły rozwinąć pełną moc. Liczba aktywnych ofert najmu na doby w Polsce spadła w kwietniu 2026 roku o blisko 6 procent, do około 24 tysięcy ogłoszeń. Część właścicieli wycofuje się z rynku, inni przechodzą na najem długoterminowy, a najbardziej zdeterminowani porządkują formalności, żeby działać już w pełni legalnie. To naturalna reakcja na zmianę, która z dnia na dzień podnosi koszt i ryzyko prowadzenia takiej działalności na łapu capu. Dla osób, które traktowały wynajem na doby jako dodatkowy zarobek bez większych formalności, nowe zasady mogą się okazać progiem nie do przejścia. Dla profesjonalnych operatorów to z kolei szansa, bo rynek oczyszcza się z najbardziej przypadkowej konkurencji. Kogo uderzy to najmocniej Najwięcej zmieni się tam, gdzie najem krótkoterminowy był dotąd najbardziej rozpędzony. Eksperci wskazują na Gdańsk, Gdynię i Sopot, a także Kraków, Warszawę, Szczecin oraz miejscowości nadmorskie. To właśnie w tych lokalizacjach koncentruje się ruch turystyczny i to tam działa najwięcej apartamentów na doby. Dodatkowo od 2029 roku gminy zyskają prawo do ograniczania, a nawet zakazywania najmu krótkoterminowego w wybranych dzielnicach w drodze uchwały. To oznacza, że nawet legalnie zarejestrowany obiekt może w przyszłości napotkać lokalne bariery. Właściciele w turystycznych centrach miast powinni więc patrzeć na ten najem jak na działalność, której zasady gry mogą się jeszcze zmieniać. Co to oznacza dla inwestorów Dla osób kupujących mieszkania pod wynajem na doby to moment na chłodną kalkulację. Nowe przepisy premiują podejście profesjonalne i uporządkowane, a karzą improwizację. Zanim ktoś zdecyduje się na taki model, warto policzyć, ile realnie zostanie w kieszeni po uwzględnieniu formalności, podatków i okresów bez gości. Pomocne będzie nasze zestawienie pokazujące, ile naprawdę można dziś zarobić na wynajmie mieszkania i jak wypada najem krótkoterminowy na tle długoterminowego. Część inwestorów już teraz przygląda się powrotowi do klasycznego najmu na dłużej. Jest spokojniejszy, mniej wrażliwy na sezonowość i prostszy formalnie, choć zwykle mniej dochodowy w przeliczeniu na dobę. Jeśli rozważasz taki kierunek, dobrze poznać zasady najmu okazjonalnego, który daje właścicielowi mocniejszą pozycję wobec lokatora. Podsumowanie Najem krótkoterminowy w 2026 roku przestaje być działalnością bez reguł. Obowiązkowy rejestr, numer w każdym ogłoszeniu i kary do 50 tysięcy złotych to sygnał, że państwo chce widzieć cały ten rynek. Najmocniej odczują to właściciele apartamentów w miastach turystycznych i nad morzem, a horyzont 2029 roku, gdy gminy zyskają prawo do lokalnych zakazów, każe planować ostrożnie. Kto zamierza zostać w tej grze, powinien jak najszybciej uporządkować formalności i policzyć, czy najem na doby nadal mu się opłaca. Zdjęcie: Pexels

REKLAMA
Obserwuj
Sidebar
Loading

Signing-in 3 seconds...

Signing-up 3 seconds...