
Polacy coraz świadomie wybierają dom pod miastem zamiast mieszkania w centrum dużego miasta. To już nie jest kompromis – to świadomy wybór jakości życia. Wysokie ceny mieszkań w miastach, upowszechnienie pracy zdalnej oraz rosnąca potrzeba spokoju i przestrzeni zmieniają strukturę osadniczą Polski.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego nie pozostawiają wątpliwości – największe polskie miasta stopniowo tracą mieszkańców, podczas gdy gminy podmiejskie notują wyraźny wzrost liczby ludności. Ten trend suburbanizacji napędzany jest trzema głównymi czynnikami: rosnącymi cenami mieszkań w miastach, upowszechnieniem pracy zdalnej oraz zmianą stylu życia na rzecz większego spokoju i kontaktu z naturą.
Jan Dominiewski, dyrektor ds. rynku pierwotnego w firmie Freedom, podkreśla: „Dom pod miastem to dziś dla coraz większej liczby klientów nie kompromis, ale świadomy wybór i symbol jakości życia.”
Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości, dodaje: „Czasem bliźniak w okolicach dużego miasta opłaca się bardziej niż mieszkanie w centrum. Znam rodziny, które zrezygnowały z zakupu dużego mieszkania, bo segment pod miastem okazał się po prostu lepszym pomysłem. Jeżeli ktoś szuka dobrej przestrzeni do życia, to poza miastem dostaje znacznie więcej za podobne pieniądze.”
Porównanie cen jest wymowne. Ceny za m² w nowych mieszkaniach w dużych miastach przekraczają 15 000 zł. Tymczasem za granicą miasta można kupić znacznie więcej za te same pieniądze:
Aleksandra Kręgielska-Rolla wraz z rodziną (troje dzieci) wyprowadziła się z Poznania do miejscowości pod miastem. Jak sama przyznaje: „Mamy trójkę dzieci, więc bardzo zależało nam na większej przestrzeni, dostępie do natury i spokojniejszym otoczeniu. Dzieci spędzają mnóstwo czasu w ogrodzie. Mamy las i jeziora na wyciągnięcie ręki. Mimo pracy i zajęć dodatkowych nasze życie po prostu zwolniło.”
Agnieszka i Marcin Krupińscy zamienili mieszkanie w Warszawie na segment w Ożarowie Mazowieckim. Mają cztery pokoje, garaż i własną przestrzeń. – „Nie wyobrażam sobie dziś powrotu do Warszawy. Byłoby dla mnie za tłoczno, za głośno i wszystkiego byłoby po prostu za dużo” – mówi Marcin.
Agnieszka dodaje: „W Warszawie łatwo o poczucie anonimowości. Ludzie ciągle się przeprowadzają, często nie znasz sąsiadów. Pod miastem dużo łatwiej zbudować normalne relacje. Tutaj ludzie naprawdę się znają.”
Eksperci wskazują na ogromny wpływ upowszechnienia pracy zdalnej i hybrydowej na rozwój podmiejskich lokalizacji. Codzienny dojazd do centrum miasta przestał być obowiązkiem dla setek tysięcy pracowników. Kluczowy przy wyborze lokalizacji stał się czas dojazdu do najbliższej stacji kolejowej (maksymalnie pół godziny), a nie odległość od biura w centrum.
Grzegorz Florczak, inwestor osiedla Kampinos, obserwuje rosnące zainteresowanie nieruchomościami podmiejskimi w swojej okolicy.
Zdaniem analityków, rynek nieruchomości podmiejskich będzie rósł w kolejnych latach. Jak wynika z najnowszych danych o rynku mieszkaniowym, trend ten wspierany jest kontynuacją pracy zdalnej, rosnącymi cenami mieszkań w centrach miast oraz zmianą stylu życia. Warto również sprawdzić, jak kształtują się marże deweloperów, które wpływają na ceny na rynku pierwotnym.
Dla wielu Polaków dom pod miastem przestał być rozwiązaniem drugiego wyboru. To świadoma decyzja, która w 2026 roku coraz częściej okazuje się trafniejsza niż zakup mieszkania w zatłoczonych centrach. Jak pokazują dane o rynku pierwotnym, deweloperzy nie kwapią się ze zniżkami – co dodatkowo napędza zainteresowanie lokalizacjami podmiejskimi.
Źródło tekstu: Business Insider Polska
Zdjęcie: Pexels






